fesstiwal słowa w piosence
--

Recenzja: Zbigniew Herbert „Barbarzyńca w podróży”

Recenzje [30.07.14]

Podróże są jednym z najbardziej ekscytujących momentów krótkiego ludzkiego życia. Polacy całe półwiecze byli praktycznie odcięci od świata. Aby go zwiedzać musieli często dokonywać nieludzkich decyzji jak Kapuściński, Teliga czy Miłosz.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Literaci mogli jednak przekraczać jego granice siłą własnej wyobraźni, stąd już tylko krok do stwierdzenia, iż literacka twórczość to rodzaj latającego dywanu za pomocą którego możemy przemieszczać się po całym wszechświecie, począwszy od czasów biblijnych, Odyseję, Boską Komedię, Podróże Sindbada Żeglarza, Guliwera, barona Münchausena, a skończywszy na dziennikarskich eksploracjach Kapuścińskiego, Magrisa,  Muratowa czy Venclovy.

Podróże literackie Herberta, to taki rodzaj przejścia ze świata tu i teraz, do świata pamięci, odległych starożytnych legend i historii. Wrażliwość otwiera nas na każdy najdrobniejszy detal i szczegół, przy okazji spełniamy swoje marzenia, by dotrzeć do kolebki i korzeni naszej współczesnej cywilizacji. Szkice odkryte w jego osobistym archiwum miały pierwotnie złożyć się na zalążek, jak pisze Wydawca Zeszytów Literackich, "nowej projektowanej książki". Niniejszy wybór w sposób komplementarny pokazuje drogi i ścieżki, które wydeptał Herbert wędrując od południowej Francji, Włochy, przez Grecję, a skończywszy na małej niewielkiej wyspie Holy Iona, leżącej na obrzeżu świata.

Podróże literackie począwszy od markiza Astolphe de Custine, a skończywszy na Patricku Fermorze, oprócz opisywania stanu rzeczywistego zwiedzanego terenu skupiały się na odautorskim komentarzu prowadzonym w formie narracji bezpośredniej lub pisanej w trzeciej osobie, jakby był to również głos naszego wewnętrznego daimonion. Tak samo Herbert stara się być dla nas takim wszechwiedzącym daimonion, posiadającym wszechwieczną wiedzę o naszych cywilizacyjnych korzeniach, o naszej duchowej tożsamości.

Zastanawiam się, czy teraz publiczność zajęta generalnie konsumpcjonizmem, walką o wyższą pozycję na drabinie społecznej jest w stanie zatrzymać się na parę chwil i odnaleźć w tej prozie ukojenie ich egzystencjalnego niepokoju, odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Czy jest to jednak książeczka dla wąskiego grona odbiorców, którzy niczym wymierająca rasa poszukują własnej tożsamości na gruzach innych cywilizacji.

Globalna turystyka zadeptująca ostatnie jej ślady spowoduje niedługo, iż tylko w takich podróżnych diariuszach zdeponowana będzie wiedza o naszej genealogii. Na tych stu dwudziestu stronach więcej jest prawdy o nas niż w wielkich przestronnych muzealnych salach, gdzie w szklanych gablotach spoczywają patrząc na nas martwo szczątki naszej człowieczej świetności.

Polecam maniakom niezaspokojonej wiedzy o sobie samych, a także tym, którzy wolą iść po śladach literackich przewodników traktując ich jak ostatnich unieśmiertelnionych demiurgów.

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.