fesstiwal słowa w piosence
--
Podróże Jana z Mandeville, Atut, recenzja
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Recenzja: Idealny falsyfikat. „Podróże Jana z Mandeville”

Recenzje [23.07.14]

Czternasty wiek przyniósł Europie wiele zmian. Rozpoczęła się wojna stuletnia między Francja i Anglią, nad kontynentem szalała przez kilka lat epidemia dżumy, a Polsce śmierć Bolesława Krzywoustego przyniosła rozbicie dzielnicowe. Gdzieś jednak w tle tych wydarzeń wciąż rozwijała się literatura. Dzisiaj już praktycznie całkowicie zapomniana, badana jedynie przez filologów, jednak w swym czasie niezwykle popularna.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Podróże Jana z Mandeville to traktat opisujący podróż angielskiego rycerza do Ziemi Świętej, który przy okazji przewędrował także niemal całą Azję. Tak przynajmniej myślano przez wiele lat. Prawda okazała się bardziej zawiła i prowadzi do niezwykłych odkryć. Podróże to idealny falsyfikat, synteza wielu dzieł spisanych przez autentycznych podróżników, zwiedzających opisywane ziemie. Tożsamość autora także nie jest do końca jasna. Badaczom do tej pory nie udało się potwierdzić, kim naprawdę jest autor. Czy zatem domniemany twórca okazał się genialnym plagiatorem. To także nieprawda. Żmudna praca, jaką wykonał siedząc długie godziny w klasztornych bibliotekach, przyniosła zupełnie nowy tekst, odznaczający się oryginalnością języka oraz narracji. Przed rozpoczęciem właściwej lektury warto przeczytać wstęp napisany przez panów Bartosza Marcińczaka i profesora Jacka Sokolskiego. Wyjaśnia on wiele zawiłości i ułatwia zrozumienie średniowiecznego traktatu.

Bóg, chrześcijaństwo stanowiły ważne elementy życia dla średniowiecznych ludzi. Marzono o pielgrzymce do Ziemi Świętej. Nie może zatem dziwić, że głównym tematem Podróży Jana z Mandeville jest właśnie religia. Autor z najdrobniejszymi szczegółami opisuje kolejne etapy swojej wędrówki, wskazując na ważne miejsca kultu oraz przywołując postaci uznane za święte. Czytelnik dowiaduje się, gdzie przechowywane są kości świętego Tomasza, gdzie znajdują się zniszczone siedliska rozpusty Sodoma i Gomora, czy też poznaje miejsce śmierci Kaina, syna pierwszych ludzi.

Traktat to niezwykłe źródło wiedzy o średniowiecznym świecie, o sposobie myślenia i postrzegania rzeczywistości przez prostych ludzi. Większość podanych przez autora informacji jest już w prawdzie przestarzała, a dzisiejszym badaczom wydaje się wręcz kuriozalna. Jednak to wciąż znakomite studium geograficzne, zoologiczne i historyczno-społeczne. Dzięki zręcznej narracji oraz ogromnej liczbie anegdotek poznajemy zachowania i tradycje wielu dzikich plemion. Możemy zetknąć się twarzą w twarz z dzikimi zwierzętami oraz zwiedzić tereny, które dla wielu ludzi wciąż pozostają w sferze marzeń.

Tekst należy jednak przeczytać więcej niż jeden raz. Nagromadzenie informacji jest zbyt duże, by już po pierwszej lekturze wyłapać wszystkie ciekawostki. To prawdziwa encyklopedia zbierająca informacje z terenów Ziemi Świętej oraz Azji. Każdy rozdział przynosi historie, których nie znajdziemy w szkolnych podręcznikach. Ważny jest oczywiście należyty dystans do wszelakich fantastycznych odautorskich opowieści o nieistniejących zwierzętach oraz dziwnie wyglądających plemionach. Twórca nie unika dygresji o cyklopach, ludziach bez nosów czy z oczami na klatce piersiowej. Trzeba jednak pamiętać o świadomości ówczesnych czytelników. Niewielu ludzi potrafiło czytać, dlatego fabrykowano informacje, a takie ciekawostki pomagały utrzymać uwagę tłumu. Wystarczy przypomnieć sobie książkę Młot na Czarownice i jej oddziaływanie na ludzi stale bojących się domniemanych sług szatana.

Jeśli ktoś obawia się, że barierą nie do przeskoczenia może być dla niego język, w jakim napisany jest XIV wieczny traktat, to już śpieszę z wyjaśnieniami. Dzięki pracy tłumacza książkę czyta się zadziwiająco łatwo. Oczywiście wciąż można odnaleźć wiele archaizmów i tajemniczych nazw własnych. Pomóc w rozszyfrowaniu ich ma jednak zbiór przypisów umieszczony z tyłu książki (bardzo niefortunny pomysł – ciągłe przewracanie stron budzi powolną irytację). Warto wspomnieć także o drzeworytach, które stanowią ciekawe dopełnienie tekstu pisanego. Praktycznie każda strona przynosi nowy obraz ilustrujący podaną wcześniej anegdotkę. To wielkie ułatwienie dla osób, które mają problem z wizualizacją pewnych informacji.

Podróże Jana z Mandeville to książka, która nie powinna być znana tylko ze względu na swoje tajemnicze pochodzenie. Jej treść stanowi także wielką wartość. Z perspektywy dzisiejszego czytelnika może być miejscami zabobonna, dziwaczna i przestarzała, jednak wciąż stanowi bogate źródło wiedzy religijnej oraz geograficznej. Niezwykle szkoda by było, gdyby pamięć o tej książce na zawsze została pogrzebana pod stosem nowoczesnej literatury.

Sebastian Skóra

04.08.14 16:08
/
ja
mam wrażenie że Polsce wiek czternasty przyniósł zjednoczenie a nie rozbicie dzielnicowe. Śmierć Krzywoustego to raczej wiek dwunasty.W 1320 koronował się Łokietek i tę datę przyjmuje się jako zakończenie rozbicia dzielnicowego. Cóż, pewna nieścisłość...
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.