fesstiwal słowa w piosence
--

Recenzja: Tim Weiner, "Wrogowie.Historia FBI"

Recenzje [24.11.12]

Kolejna książka Tima Weinera dotyczy historii Federalnego Bura Śledczego Stanów Zjednoczonych stworzonego przez Theodore Roosevelta i najdłużej urzędującego jej dyrektora Johna Edgara Hoovera.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Nieprzerwanie przez 48 lat codziennie odciskał na niej swoje piętno organizacyjne i charakterologiczne. To on wybierał talię, tasował i rozdawał karty. To on dopierał ludzi, stanowił dla nich prawa i własny kodeks postępowania, który był święcie przestrzegany przez agentów FBI.                 

Federalne Biuro Śledcze powołał do życia prezydent Theodore Roosevelt i mimo wielu obiekcji korzystał z jego wiedzy, szczególnie z kartotek i informacji na temat swoich politycznych przeciwników oraz współpracowników. To nie Nixon wymyślił "watergate", tylko zapoczątkował je tak naprawdę Roosevelt. A Hoover poprowadził tak jak życzyli tego sobie jego zwierzchnicy w Białym Domu.     

Miliony podsłuchów, kartotek na których gromadzono nie tylko dane sympatyków partii socjalistycznej, komunistów czy działaczy związków zawodowych ale także ludzi kultury, sztuki, intelektualistów. Dopiero po śmierci Hoovera w 1972 roku otwarto jego prywatne archiwa w których przechowywał nieprzebrane informacje o Amerykanach łamiąc prawo, konstytucję Stanów Zjednoczonych i wszystkie do niej poprawki. Był w swoim żywiole, kiedy podejrzewał i często słusznie, że USA jest inwigilowane przez sowiecki wywiad, że w administracji federalnej, instytucjach publicznych, ministerstwach siedzą dobrze zakonspirowani agenci i sympatycy bolszewików. Niestety, czym innym są podejrzenia i obsesyjne myśli, a zupełnie czym innym ich praktyczna realizacja. Na 200 agentów biura FBI, w pierwszym jego pionierskim okresie działania, tylko 25 -30 posiadało właściwe kwalifikacje. Reszta to ludzie z tzw. "łapanki", polecani przez wojsko czy werbowani na uniwersytetach stanowych.         

Weiner tak jak w swojej poprzedniej książce "Dziedzictwo popiołów. Historia CIA", nie zostawia przysłowiowej  suchej nitki na FBI i jej działalności. Od aktywnego działania na rzecz łamania strajków, niszczenia praw robotników w czasie "Wielkiego Kryzysu" i korumpowania związków zawodowych,  internowań w czasie wojny obywateli pochodzenia niemieckiego czy japońskiego, do masowych podsłuchów, inwigilacji, stosowanej na polecenie samego Hoovera z pominięciem Generalnego Prokuratora. W miarę upływu czasu metody te tak dalece utrwaliły się w świadomości agentów, iż w czasie prezydentury Forda czy Cartera nie wyobrażali sobie inaczej swojej własnej działalności. Wszelkie próby opanowania tej machiny spełzły na niczym. Nikt nawet Kennedy, a dużo później Clinton nie mieli siły czy też dobrej woli by tą sytuację zmienić. Owszem zawieszano różne operacje, redukowano kadry, ale doprowadzało to do totalnego zamieszania. Wtedy wracano do prostych metod Hoovera; podsłuchy, śledzenie bez nakazu, zbieranie informacji, bo może coś z tego wyjdzie i po czasie dostaną na to zgodę Prokuratora Generalnego. Ale w większości były to pomyłki, falstarty lub nadgorliwie tak jak wobec Martina Luthera Kinga stosowany szantaż, przekupstwo jego otoczenia, a najczęściej agresja; aresztowania działaczy, przetrzymywanie ich bez wyroku, co w konsekwencji doprowadziło do jego zabójstwa.  Eskalacja przemocy wywoływała przemoc. To stara sprawdzona metoda podgrzewania tłumów, operowanie dezinformacją, skłócanie ze sobą różnych ugrupowań, instalowanie wśród nich donosicieli. Doprowadzanie do wewnętrznej destrukcji, wzajemnych oskarżeń czy podejrzliwości.

W miarę upływu czasu zmieniał się też punkt ciężkości. Po upadku komunizmu w Rosji i Układu Warszawskiego, na plan pierwszy wysunęła się walka z międzynarodowym terroryzmem. I na tym polu FBI nie miała nadzwyczajnych sukcesów. Nie układała się współpraca z CIA. Wieczna rywalizacja Dulesa i Hoovera najczęściej o budżet, skutkowała jeszcze wiele lat później wzajemną nieufnością. "Dziedzictwo popiołów" CIA kładło się również cieniem na pracę Federalnego Biura. Nie zapobieżono zamachom na budynek administracji w Oklahoma City, nie zapobieżono ekstremalnym organizacjom wzywającym do wyjścia poszczególnych stanów z unii. Nie zaradzono zamachom na "World Trade Center". Ginęli obywatele amerykańscy, mimo miliardów dolarów topionych w amerykańskich służbach bezpieczeństwa.

To trwa po dziś dzień. Konsekwencją są ustawy Busha tzw. "Patriot Act" ograniczające swobody obywatelskie, zawieszające wszystkie poprawki do konstytucji. W międzyczasie FBI otrzymała broń, pojazdy opancerzone, helikoptery bojowe,  podsłuch nowej generacji, nadzwyczajne pełnomocnictwa. Zbudowała obozy FEMA, które mają posłużyć w momencie wewnętrznego kryzysu do masowych internowań. Ostatnie wieści podawane przez niezależne media mówią o gigantycznych zamówieniach policji  i Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego na pociski dla snajperów. Czyżby to była  zapowiedź wojny z własnym narodem. Niech każdy na to pytanie odpowie sobie sam  czytając książkę Tima Winera "Wrogowie,. Historia FBI".

              Tak na marginesie dodam, że  oficjalne źródła podają, iż 100 mln amerykańskich obywateli objętych jest różnymi rodzajami pomocy federalnej i stanowej. 

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.