fesstiwal słowa w piosence
--
Okruchy tamtych dni

Recenzja: „Okruchy tamtych dni", Stanisław Jarzyna ps. Piontek

Recenzje [10.05.15]

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, iż publikacje dotyczące Powstania Warszawskiego pokazują zwykle całą dramaturgię wojenną tamtej największej miejskiej totalnej bitwy na śmierć i życie z niemieckim okupantem.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Wspomnienia Stanisława Jarzyny ps. Pionek zatytułowane „Okruchy tamtych dni. Powstanie Warszawskie na Powiślu 1 sierpnia - 6 września 1944" oddają nam atmosferę tamtych szczególnych dni w życiu każdego warszawiaka, ale przede wszystkim są relacją powstańca, który ryzykując wszystko, zostawił swoją rodzinę i poszedł walczyć, bo tak kazał mu kodeks honorowy wpojony jego pokoleniu. Można się dziwić skali improwizacji, często nadrabianej fasonem. Można narzekać na brak wyposażenia wojskowego, ale nie można wejść w skórę tych młodych Polaków, którzy po pięciu latach okupacji, wywózek do obozów i w głąb Niemiec, łapanek, opłakiwaniu śmierci najbliższych powiedzieli: dość! Ale za nim to powiedzieli dotrwali do końca powstania, do momentu, kiedy nieudolne dowództwo VIII Zgrupowania „Krybar" postanowiło ich zwolnić z powstańczej-wojskowej przysięgi. Do tego czasu Stanisław Jarzyna pseudo „Pionek" wykonywał rozkazy chociaż w duchu wiedział, że często są sprzeczne nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, ale i wojskową taktyką, której uczył się w podchorążówce. A jedna z tych nauk mówi: „Nie wolno szafować ludzkim życiem i narażać żołnierzy na pewną, bezsensowną śmierć". Stworzenie sieci posterunków obserwacyjnych i nadzór nad nimi był podstawowym zadaniem oddziału „Pionka". Ale drugim niepisanym rozkazem i zadaniem wynikającym bardziej z ludzkiego sumienia, była ochrona ludności cywilnej przed skutkami działań wojennych na terenie Powiśla.W swoich wspomnieniach Stanisław Jarzyna zdobywa się nie tylko na szczerą krytykę organizacji Powstania Warszawskiego, ale także na obiektywizm warunków w jakich zostało zorganizowane. Dowództwo Komendy Głównej AK jak i Rząd R. P. na emigracji oraz Naczelny Wódz od początku miało wątpliwości, czy to będzie dobry czas na organizację tak wielkiego zbrojnego przedsięwzięcia, ale wydarzenia polityczne, powołanie przez Stalina rządu PKWN, ogłoszenie „Manifestu Lipcowego" a także szybka ofensywa radzieckich wojsk przyśpieszyły tą fatalną w skutkach dla warszawiaków i samego miasta decyzję. Ale Polacy zmęczeni wojną, zmęczeni ciągłym strachem przed łapankami, wywozem do obozów śmierci, rozstrzelaniami byli gotowi ponieść nawet największą ofiarę byleby zobaczyć narodową flagę zatkniętą na murach i móc oddychać wolnością. Ta czara nienawiści i prawo do odwetu dawno się już wypełniły. Nie znajdziecie Państwo w tej relacji zapierających oddech w piersiach, nie znajdziecie opisów szturmu na poszczególne zabudowania czy ulice, lecz bardzo dokładny opis tego, co działo się na tzw. zapleczu powstania. Tam gdzie z niedaleka oglądano łuny pożarów, naloty, walące się domy. Działania wojenne dotarły do Powiśla praktycznie w momencie, kiedy rozpoczęto z Niemcami wstępne rozmowy dotyczące ewakuacji z rejonów walk ludności cywilnej. Pierwsza euforia minęła, czujemy, iż zmęczeni ludzie, rozgoryczeni wojenną sytuacją, nie są już tak ofiarni i skorzy do pomocy, każdy myśli już o ocaleniu siebie i swoich bliskich. Po rozwiązaniu oddziału Stanisław Jerzyna udaje się na poszukiwanie rodziny, która została na skraju Puszczy Kampinoskiej. Poznajemy krótki epizod jego opisu obozu przejściowego w Pruszkowie, gdzie Niemcy dokonywali selekcji ewakuujących się warszawiaków. Popełniano tam kolejną zbrodnię, ostatnio ukazały się na ten temat wspomnienia Anny Danuty Sławińskiej pt. „Kiedy kłamstwo było cnotą Wspomnienia z pracy w obozie przejściowym w Pruszkowie 2.IX.1944 - 14 I 1945".

„Okruchy tamtych dni. Powstanie Warszawskie na Powiślu 1 sierpnia - 6 września 1944", to bardzo potrzebna publikacja. Autor uczciwie jako Polak i patriota ogląda powstańcze wydarzenia starając się zachować obiektywizm i sprawiedliwą ocenę, tego, co rozgrywało się na jego oczach. A było to wszystko, tak naprawdę nie do opowiedzenia, bo najbardziej dobitne słowa nie są w stanie oddać dramatu tamtych dni.

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.