fesstiwal słowa w piosence
--

Zapowiedź Axis Mundi: "Roman Wilhelmi. Biografia"

Zapowiedzi [10.10.15]

Wydawnictwo Axis Mundi anonsuje zapowiedź biografii Romana Wilhelmiewgo pióra Marcxina Rychcika.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Roman Wilhelmi był jednym z największych współczesnych polskich aktorów. Gdyby żył, obchodziłby w czerwcu 80 urodziny. Niebawem minie 25 lat od jego śmierci.

Niezapomniany Nikodem Dyzma, Stanisław Anioł – zapisał się w naszej zbiorowej pamięci dzięki tym i wielu innym telewizyjnym rolom, a także kapitalnym kreacjom teatralnym. Wilhelmi był nie tylko wielkim aktorem – był również skomplikowanym i miotanym wieloma wątpliwościami człowiekiem.

Autorowi udało się pokazać Wilhelmiego bez upiększeń, jako wielkiego aktora poprzez prezentację jego najważniejszych ról, a także jako pełnego namiętności człowieka. Pierwotna wersja książki, w której o Wilhelmim opowiada wiele znakomitości polskiej sceny, została uzupełniona rozmowami i komentarzami jego syna oraz drugiej żony aktora, Mariki Kollar-Wilhelmi, których oczami Autor stara się odszyfrować trudne życie osobiste Aktora. Książka zawiera też wiele niepublikowanych dotąd zdjęć z prywatnego archiwum rodziny.

Biografia wyjątkowego artysty, jednego z największych współczesnych polskich aktorów, Romana Wilhelmiego. Gdyby żył, obchodziłby w czerwcu 80 urodziny. Niebawem minie 25 lat od jego śmierci.Nikodem Dyzma, Stanisław Anioł – Roman Wilhelmi zapisał się w naszej zbiorowej pamięci dzięki tym i wielu innym telewizyjnym rolom, a także kapitalnym kreacjom teatralnym. Był nie tylko wielkim aktorem – był również miotanym wątpliwościami człowiekiem.

Autorowi udało się pokazać Wilhelmiego bez upiększeń. Opowiada o nim wiele znakomitości polskiej sceny, także jego syn oraz bliscy. Książka zawiera wiele niepublikowanych dotąd zdjęć z prywatnego archiwum rodziny.

 

 Opinie o Romanie Wilhelmim:

Gdyby żył, byłby dzisiaj laureatem wszelkich możliwych nagród, postacią szalenie medialną. Wówczas nie było szansy lansowania się. Dzisiaj czułby się jak ryba w wodzie. Miał szeroki gest. Kiedy wszyscy przeliczali pieniądze, on je wydawał. Nie kalkulował, chciał żyć, żyć, żyć. To straszna niesprawiedliwość,

że los go zabrał. Miał poczucie nieśmiertelności. Przy swoim ogromnym temperamencie nie wkalkulował tego, że można umrzeć. Mawiał: »I tak będę wielki«.”(Maciej Prus)

To zdjęcie z planu Dyzmy, jest dobrym podsumowaniem naszej relacji. Można się na nim doszukać serdeczności, ale ja jestem tam trochę zabawką, a on, żeby jak zawsze było śmiesznie, posługuje się mną jako fajnym gadżetem. Czasem w taki sposób maskował brak normalnych relacji i nieumiejętność
rzeczowej rozmowy ze mną.”(syn Romana, Rafał Wilhelmi)

Wszystkie te trudne relacje opłacał szalonym napięciem, co powodowało, że sięgał po alkohol i papierochy. Ten permanentny romans z życiem, który prowadził, odebrał mu w końcu siły. Romek był oryginalnym człowiekiem, barwnym i otwartym, jakby bez skóry. Miał za to samurajską waleczność w sprawach zawodowych. Był jak płonąca świeca”.(Kazimierz Kutz) 

Fragmenty książki:

(...) Roman Wilhelmi był profesjonalistą od początku swojej kariery aktorskiej. Nie miała ona nigdy nic wspólnego z karierą Nikodema Dyzmy. Rzetelnie zapracował na swoje nazwisko i popularność. Każdej granej przez siebie postaci – a było ich w kinie, teatrze i telewizji blisko sto pięćdziesiąt – oddawał się w całości. Nie znosił połowiczności, oszustwa i udawania. Te właściwości sprawiły, że często postrzegany był jako osoba konfliktowa, zaborcza i, delikatnie mówiąc, zbyt impulsywna. Te z kolei cechy sprawiły, że przez część środowiska aktor nie był lubiany, a co za tym idzie, niechętnie chwalony i niedoceniany.(...)”

(...) Znaną i powszechnie komentowaną praktyką Wilhelmiego było zapisywanie w scenariuszu, obok tekstu, pojedynczych liter – najczęściej: „p” i „o”. oznaczały one kolejno: przypierdolić, odpuścić.(...)”

Rafał Wilhelmi: (...) Jedyne nasze zdjęcie z (...) planu Dyzmy, jest dobrym podsumowaniem naszej relacji. Można się na nim doszukać serdeczności, ale ja jestem tam trochę zabawką, a on, żeby jak zawsze było śmiesznie, posługuje się mną jako fajnym gadżetem. Czasem w taki sposób maskował brak normalnych relacji i nieumiejętność rzeczowej rozmowy ze mną. (…) Później utrwaliła się we mnie pewna klisza: on się mną nie interesuje. A kiedy byłem już pełnoletni, uznałem, że z tęsknotą za ojcem muszę poradzić sobie sam. Zasypałem w sobie potrzebę nawiązania z nim kontaktu i wyjaśnienia jego obojętności. To był dla mnie zamknięty rozdział. Wcześniej czekałem z otwartym sercem na jego gest, nie mając zresztą większych oczekiwań... ale Roman wówczas mi swego serca nie udostępnił. Zamknął się na mnie, ja zrobiłem to samo. Nie był to odwet. Po prostu w ten sposób łatwiej jest żyć.(...)”  

Kilka słów o autorze: 

Marcin Rychcik (ur. 1973) – muzyk, aktor. Ukończył Szkołę Muzyczną II stopnia im Fryderyka Chopina w Warszawie – Wydział Piosenki oraz filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Występował w Teatrze Dramatycznym i Teatrze Studio Buffo. Od sezonu 2000/2001 związany z warszawskim Teatrem Rampa, m.in. rolą Jima Morrisona w przedstawieniu „Jeździec burzy”, które nie schodzi z afisza od szesnastu sezonów. Gościnnie występuje także na deskach Teatru Rozrywki w Chorzowie i Katowickiego Teatru Śląskiego. Gra i śpiewa w zespołach rockowych.

Książka będzie miała premierę 21 października

GLK. Informacja nadesłana

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.