fesstiwal słowa w piosence
--

„Tą część, kiedy zaczynamy pracę z własnym tekstem możemy nazwać prawdziwą literaturą" - rozmowa z Sarah Lark

[01.07.16]

Lark urodziła się w 1958 roku. Od wielu lat pracuje jako przewodnik turystyczny. Podczas swoich licznych podróży odkryła Nową Zelandię, która ją tak zafascynowała, że poświęciła się badaniu historii tego obszaru świata, jego obyczajów i folkloru. Wynikiem tych studiów są powieści: W krainie białych obłoków, Pieśń Maorysów, Krzyk Maorysów, Złoto Maorysów, które okazały się ogromnym sukcesem. Sarah Lark to jej pseudonim, naprawdę nazywa się Christiane Gohl.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Gabriel Leonard Kamiński: Policzyłem strony wszystkich napisanych przez Ciebie książek i przetłumaczonych na język polski - jest to ponad 3,8 tysiąca stron druku. Ogromna rodzinna epopeja osadzona w realiach egzotycznej wyspy Nowej Zelandii. Czy mogłaby Pani streścić naszym czytelnikom, o czym jest twoja seria tytułowana „Nowozelandzką Sagą". Skąd właśnie pomysł na maoryską epopeję? 

 

Sarah Lark: To jest historia rodziny. Naprawdę to jest prowadzona równolegle historia dwóch rodzin i bohaterką i zarazem na czele tych dwóch rodzin stoją bardzo silne kobiety. Obie te kobiety w połowie XIX wieku wyruszają z Anglii z różnych powodów do Nowej Zelandii. Co je łączy, to to, że obie maja tam wyjść za mąż za partnerów-mężczyzn, których nigdy nie widziały i których nie znały. To było w owych czasach typowe, iż kobiety wyjeżdżały do kolonii „w ciemno" w ogóle nie znając swoich przyszłych życiowych partnerów i nie mając pojęcia za kogo wychodzą. W przypadku moich bohaterów - bo są dwie główne bohaterki - jedna pochodzi z arystokracji; jest córką arystokratycznej rodziny i przynajmniej ona wie na co się decyduje, i co ją tam czeka po drugiej stronie oceanu. Mąż jest bogaty, wie, że będzie mieszkała w pięknej rezydencji i wiodła dostatnie życie. Sama pochodzi z rodziny ziemiańskiej, która zajmuje się w Anglii hodowlą owiec i udaje się na drugi koniec świata. żeby poślubić syna hodowcy owiec tzw. owczego barona, czyli wie mniej więcej jakie życie będzie wiodła. Natomiast druga kobieta płynie zupełnie w nieznane. Helen, bo tak ma na imię odpowiada na ogłoszenie matrymonialne farmera, który szuka żony i ogłasza się w gazetce kościelnej. Ona od początku snuje rodzaj marzenia, wyobrażenia, iż na drugim końcu świat spotka na swojej drodze zamożnego prawdziwego dżentelmena, wielkiego hodowcę owiec i gdy przyjeżdża na miejsce okazuje się, że rzeczywistość jest zupełnie inna. I okazuje się, że jak Laura, ta arystokratka przyjeżdża na miejsce, to co ją oczekuje okazuje się zupełnie różne, od tego jakie miała o tym wcześniej wyobrażenie. Czyli obie zostają wrzucone w sytuacje, których nie oczekiwały, które je przerosły. I to jest jakby punkt wyjścia do ich dalszych losów, które się tak przeplatają ze sobą w sposób zupełnie nieoczekiwany, pełen niespodzianek  ale również pełen dramatycznego napięcia, które w miarę zagłębiania się w książki rośnie. W drugiej części trylogii opowiadam o kolejnych generacjach, ale nie o generacji dzieci, tylko w drugim tomie o generacji wnuków obu tych kobiet. Natomiast w tomie ostatnim trzecim mówię o prawnukach, również obu tych moich głównych bohaterek i znajdujemy się w okresie I wojny światowej. Koniec powieści, to jest punkt, w którym kończy się I wojna światowa. Również w ostatnim tomie tej sagi dużą rolę odgrywa wojna, gdyż Nowa Zelandia jako kolonia angielska zostaje uwikłana w ten konflikt militarny. Więc tutaj, jeżeli chodzi o Nową Zelandię, to to nie jest kraj, który pozostaje gdzieś tam w tle. Nie jest to historia napisana w ten sposób, że równie dobrze można bohaterki przenieść np. do Holandii, Anglii czy do Polski, dlatego, że integralną częścią są tu sceny w których to się odbywa. Są tu opisy krajobrazów, są opisy zwierząt, opisy zwyczajów Maorysów czyli rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii. I to wszystko razem jest ze sobą mocno splecione.

 

Gabriel Leonard Kamiński:  Skąd pomysł na to, by akcję Pani trylogii osadzić w Nowej Zelandii?

Sarah Lark:  Szukałam jakiegoś tematu i jakiejś oryginalnej scenerii dla swojej planowanej powieści historycznej, w której chciałam osadzić losy swoich bohaterów i stwierdziłam po przejrzeniu wielu atlasów, map, że Nowa Zelandia nadaje się do tego w sposób idealny. Zupełnie inna przyroda, zupełnie inny świat zwierzęcy. Wtedy, w tamtych opisywanych przeze mnie czasach zupełnie nie odkryta i do dzisiaj tak de facto nie znana. A poza tym jest jeszcze bardzo ciekawy jeden aspekt historyczny. Ta historyczna scena, która rozwija się w mojej książce jest bardzo krótka. Zaczyna się ta prawdziwa pisana historia w XIX wieku, gdzie w jego połowie Anglicy zaczęli wyspę kolonizować i nastąpiły bardzo późne kontakty z Maorysami. One w odróżnieniu do innych kolonii nie rozgrywały się w sposób krwawy, nie było walk, nie było powstań, plus sama historia wyspy jako takiej jest stosunkowo krótka. Bo ta wyspa, a Maorysi przybyli tam dopiero siedemset lat temu była praktycznie bezludna.





Gabriel Leonard Kamiński: Jak tylko dostałem te książki i zobaczyłem tytuł „Pieśń Maorysów" i w podtytule "Saga Nowozelandzka" to zaraz mi się to skojarzyło z tym fantastycznym filmem i książką Joan Campion pt. „Fortepian".
Czy była jakaś inspiracja z Pani strony tym dziełem słynnej nowozelandzkiej reżyserki?

Sarah Lark: Nie. To jest zupełny przypadek. Co prawda ja film widziałam w czasie jak już pracowałam nad moją trylogią, ale jakoś tak zupełnie do mnie nie dotarło, iż historia ta rozgrywa się w Nowej Zelandii.

Gabriel Leonard Kamiński: Dlatego zadedykowałem tą sagę moim kobietom: żonie, córkom, teściowej, gdyż wszystkie uwielbiają film Campion i wielokrotnie wracały do książki. Jak Pani wytłumaczy zainteresowanie czytelników w XXI wieku, gdzie wszyscy żyjemy w szalonym tempie odrodzenie się literackiej epiki historycznej, wielotomowych sag rodzinnych, bo i Hilary Mantel i Eleanor Cotton są autorkami wielkich epopei literackich, to są wielkie książki, i to się znakomicie sprzedaje i czyta? Skąd się według Pani wziął powrót do tych tęsknot za własnymi korzeniami, własną genealogią w naszym wieku? Skąd to wynika?

Sarah Lark: Ja myślę, że taka gruba książka, to jest ucieczka od tego codziennego kołowrotka w którym się poruszamy. Zatopienie się w historię, która trwa w czasie, której nie połknie się od razu, to jest czas odcięcia się, czy wypięcia się z koła tego szybko obracającego się świata, odprężenia się, co szczególnie potrzebne jest wrażliwym na stres kobietom. I kobiety mają to do siebie, ze lubią się identyfikować z charakterami bohaterek czy bohaterów albo przynajmniej porównywać. I takie książkowe tasiemce do czytania świetnie im w tym pomagają.


Gabriel Leonard Kamiński: Nie zdradzi Pani naszym czytelnikom kulisy pracy nad taką trylogią? Czy najpierw wymyśla Pani swoich bohaterów, scenerię w jakiej będzie się rozgrywać fabuła Pani powieści, czy też poszczególne wątki, a może ma Pani niejako „w głowie" całą książkę, tom po tomie i to jest tylko kwestia znalezienia czasu aby siąść i przelać to na papier? Czy musi Pani czekać na natchnienie, na tą decydującą chwilę, w której wszystko się zmaterializuje?

Sarah Lark: To zależy od tego, czy w przypadku trylogii  chodzi o część pierwszą, drugą czy trzecią. Z pierwszym tomem było to stosunkowo proste, bo wybiera się jakiś czas, jakąś epokę. Z reguły jest tak, że najpierw do głowy wpada historia, jakieś jej wątki, potem dobieram do tego moją główną bohaterkę, którą konstruuję i zaczynam prowadzić badania literackie. Z kolejnymi tomami jest już trudniej. Przy kontynuacji to już nie jest tak prosto, bo mam już ramowe warunki czyli ten podstawowy kościec, który tworzą moje bohaterki, względnie bohaterka wtedy pozostaje mi tylko rozbudowanie rodziny, czasami wyłącznie o dzieci, czasami też o generacje kolejne czyli wnuki.
Z reguły ułatwiam sobie sprawę wymyślając im dwójkę dzieci czy większą ilość wnuków, co się lepiej potem literacko tka. I potem jest jeszcze to ograniczenie, że siedzę w określonej epoce, określonym czasie. Ponieważ każda z tych książek, jak to w życiu opiera się o jakąś historię miłosną, w związku z tym moje bohaterki też muszą być w odpowiednim wieku żeby mogły się po prostu zakochać. To są minimum szesnasto-siedemnastoletnie dziewczyny, czyli już mi to narzuca czas i wtedy wchodzę w epokę i zaczynam szukać interesujących wydarzeń historycznych, które rozegrały się w tym właśnie czasie. I to stanowi główny kierunek moich literackich badań.


Gabriel Leonard Kamiński: Do Portalu Księgarskiego sporo młodych piszących dziewcząt, kobiet wysyła swoje literackie próbki. Są to czasem spore fragmenty powieści, opowiadań. Dziennie jest to przynajmniej kilka takich literackich domorosłych dzieł prosząc nas o ocenę, czy radę. Co im by Pani poradziła, takim początkującym prozaikom, powieściopisarzom, poczytna autorka ponad piętnastu książek?

 

Sarah Lark: Podstawowa rzecz i podstawowa zasada, która bardzo ułatwia sprawę, czy też życie w tym przypadku, to jest znalezienie odpowiedniego agenta literackiego. Nawet na tym początkowym etapie, chyba, że nasze pisanie traktujemy jako hobby. Agent literacki ma lepsze dojścia, potrafi się łatwiej przebić i ukierunkować pisarza. Druga podstawowa sprawa, to jest słuchanie wskazówek agenta, czy też redaktora, który dostaje do rąk, taki „gorący" maszynopis lub komputeropis i musi wyłapać różne literackie, czy to niedoróbki, niekonsekwencje lub po prostu błędy. Tą część, kiedy zaczynamy pracę z własnym tekstem możemy nazwać prawdziwą literaturą. Bo to są po prostu zawodowcy. Każdy dobry agent zatrudnia takiego redaktora, ten patrzy na nasz tekst w sposób obiektywny, zna rynek, wie jakie są tendencje. Umie wychwycić słabości i daje bardzo celowe, konkretne rady. I w tym momencie początkujący, stawiający pierwsze kroki adept literackiej sztuki powinien dokładnie trzymać się tych wskazówek, które daje mu profesjonalista. I dokładnie je wypełniać. A przede wszystkim, co jest największym błędem początkujących pisarzy, oni są bardzo dumni i bardzo trzymają się tego, co napisali, i nie daj boże zaproponować im cokolwiek zmienić. To jest powód dlaczego, to co napisali nigdy, ani też rzadko się przebije, bo z reguły jest kulawe.

Gabriel Leonard Kamiński: Teraz odrobina autoreklamy, Gdyby Pani miała w paru zdaniach nie tylko naszych czytelników zachęcić, do tego, by sięgnęli po Pani "Nowozelandzką sagę", to co by im Pani powiedziała?

Sarah Lark: Po pierwsze, są pełne napięcia, romantyczne, jest doskonale opracowane tło historyczne. Można się z nich też sporo nauczyć, jeżeli chodzi o historię Nowej Zelandii. Ale z drugiej strony ostrzegam Państwa, one uzależniają...

Urszula Pawlik: A czy ja mogę dodać coś od siebie, ponieważ robiłam w radiu audycję o p. Lark w oparciu o trylogię nowozelandzką.

Gabriel Leonard Kamiński: Oczywiście, bardzo proszę!

Urszula Pawlik, krytyk literacki:  Przede wszystkim mają piękne epickie obrazy kraju, którego nie znamy. Jest to cudownie osadzone w tamtejszych realiach. Czytając, człowiek chłonie piękno tego krajobrazu. Dla miłośników zwierzą są to też cudowne wyprawy w głąb egzotycznego interioru. Dowiadujemy się bardzo dużo o egzotycznej przyrodzie. Nie musimy się ruszać z wygodnego fotela, by poznać ten piękny tajemniczy kraj. A zarazem mamy historię wzlotów i upadków. Nie mamy tylko charakterów białych i czarnych, mamy charaktery mieszane. Często spotykają nas tu różne niespodzianki i zaskakujące zwroty akcji. Tak jak to jest z reguły w naszym życiu. I mamy taką lekcję, iż koniec czegoś może być początkiem zupełnie czegoś nowego, że życie idzie dalej...tylko śmierć jest ostateczna. 

 

Bardzo Paniom dziękuję za interesującą rozmowę!

GLK. Informacja nadesłana

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.