fesstiwal słowa w piosence
--

Turniej Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka - 23 października - XXIV edycja!

Wydarzenia [14.10.14]

Wrocławski Oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich zaprasza na XXIV edycję Turnieju Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka, który odbędzie się 23 października (czwartek) w Klubokawiarni Mleczarnia (ul. Włodkowica 5, Wrocław).

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Początek imprezy o godzinie 18.00.

 

 

 

W puli nagród 2000 zł!

 

Konkurs jest przeznaczony dla młodych twórców (do 35 lat) i polega na publicznym zaprezentowaniu jednego oryginalnego i nie publikowanego wcześniej wiersza o rozsądnej długości (powinien zmieścić się na stronie maszynopisu, kopię utworu deponuje się u przewodniczącego jury). Sędziować będzie jury w składzie: Gabriel Leonard Kamiński (przewodniczący), Jacek Bierut oraz Henryk Wolniak. Imprezę poprowadzi Jacek Inglot.

Uwaga: aby otrzymać nagrodę, trzeba mieć przy sobie dane potrzebne do wypełnienia umowy o dzieło (NIP, PESEL itd.).

Przed turniejem, w ramach specjalnego 1050 Czwartku Literackiego, odbędzie się spotkanie ze świdnickim prozaikiem Wojciechem Korycińskim. Spotkanie poprowadzi Jacek Inglot.

 

 

Wojciech Koryciński – urodzony w 1979 roku w Świdnicy. Pomysłodawca i współorganizator Świdnickich Śród Literackich (od 2006 r.), członek Stowarzyszenia „Chiazm”, autor powieści kryminalnych Tajemnice ulicy Pańskiej (2010 r.), Niebieskie Zakony (2013 r.) i sztuki Urząd nad jeziorem (2012 r.). Stypendysta miasta Świdnicy (2010 i 2013 r.). W 2011 r. otrzymał Nagrodę w Dziedzinie Kultury za działalność na rzecz popularyzacji literatury od prezydenta Świdnicy, a w 2014 r. Nagrodę Publiczności „Warto” przyznawaną przez wrocławski dodatek „Gazety Wyborczej” i miasto Wrocław.

 

   

   

 W ostatnim rozdziale Księgi Niebieskich Zakonów napisano…

…Zanim powstał świat, a w nim galaktyki i mgławice, eksplodowało na wysokości Nieistnienie – Bóg z pierwotnych Bogów.

Otchłani nadano miarę czasu, a przestrzeni granice. Czas rozwijał niebieską nić, a przestrzeń rozrzucała gwiezdny pył. Z niebieskiej nici utkano ród Wertykalnych – boską dynastię początku i końca. Pierwsi z pierwszych, niepamiętani przez pamiętających objęli rządy w krainie Energii. Praojcowie zrodzili ojców, a ojcowie synów, którzy stali się praojcami swoich potomków. Firmament wypełniono po brzegi czasu i wieczność przestrzeni. Na końcu nici utkano boską dwoistość. A miano jej – Potencjał i Kinezja, a jej potomstwu – Ciemność i Światłość. Światłość uroniła w ciemne przestworze dwóch synów. A imię nadano im Północ i Południe. I byli Północ i Południe potomkami boskiej dwoistości.

Nieopodal Energii rozciągał się płaskowyż. Zajął go lud Horyzontu, któremu nieograniczenie panował Bezmiar, syn gwiezdnego pyłu, emanacji Nieistnienia. Bezmiar posiadł mającą ten Zamiar. I narodzili się z boskiego podmuchu synowie płaskowyżu – Wschód i Zachód. Objęli po ojcach panowanie nad przestrzenią Horyzontu. Przestrzeń Horyzontu była córką Morza i synem pewnego beztroskiego kosmicznego kawalera, kochanka Światłości. Bracia Wschód i Zachód posiadali przez cały Dzień córkę Morza. A Dzień czuwał wiernie na straży Wschodu i Zachodu.

Otchłań zadrżała w swoich posadach i zaczęła pękać. Przez szczeliny wdarł się odgłos łamanej pieczęci. Czas ledwie mógł poznać swą miarę, a przestrzeń przekroczyć granicę pojęcia. Wystąpiło z Otchłani niewyobrażalne. Na firmamencie pojawiła się Niewiasta, a za nią pojawił się Smok.

Wyruszyli więc synowie boskiej Otchłani zniszczyć gniazdo Niewiasty i Smoka, czyniąc zadość pobitemu naczyniu czasu i przestrzeni swojej matki. Wyruszyli więc i dotarli Północ, Południe, Wschód i Zachód. Dotarłszy rozeszli się wertykalnie i horyzontalnie we sprzeczne krainy, by zadać cierpienie.

Północ, co jest czujny, i Południe, co ma bliźniaka, oraz Wschód, któremu walka sprawia radość, i Zachód, który należy do boga.

Północ w koronie na głowie na białym koniu podburzał do wojny. Południe na kasztanie gwiezdnym mieczem szerzył zarazę. A Wschód ruszył na czarnym koniu z wagą w ręce, by mierzyć ciężar win. Zachód zaś na koniu płowym siał spustoszenie i czynił śmierć.

Każdy z nich poszedł w inną stronę – pierwszy w grecką, drugi w aramejską, trzeci w łacińską, a czwarty w słowiańską.

 

Wojciech Koryciński

GLK. Informacja nadesłana

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.