fesstiwal słowa w piosence
--
„Anomalia” Massimiliano Pieraccini
Więcej o

Recenzja: „Anomalia” Massimiliano Pieraccini

Recenzje [02.02.15]

Ta książka jest jak danie ze zbyt wieloma składnikami, na domiar źle dobranymi. Pieraccini ma pewną podstawę, bo wiele powstało thrillerów naukowych z akcją we Włoszech. Wątek papieski w tle morderstwa i wielkiej afery też nie jest rzadkością. Pod tym względem na nowatorstwo więc nie było już miejsca, Pieraccini mógł jedynie ciekawie wykorzystać utarty schemat, poprzez odpowiednie dobranie składników powieści. Niestety nafaszerował tę historię taką ilością elementów, że efekt wyszedł… mdły.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Fabuła prezentuje się dosyć prosto. Profesor Massimo Redi, w towarzystwie dawnego studenta Fabio Moebiusa, zjawia się w miejscowości Erice na sympozjum naukowym. Spotkanie ma uświetnić wizyta papieża. Dobrze zapowiadające się wydarzenie przerywa zbrodnia popełniona w papieskim apartamencie. A że ofiarą jest ważna dla Rediego kobieta, zrozumiałe jest jego zaangażowanie w sprawę, przez co znajdzie się w centrum wydarzeń.

Podstawowym zarzutem wobec „Anomalii” jest trudność w znalezieniu grupy docelowej, do której autor kieruje tę historię. Zakładając, że to książka dla fanów sensacji, szybkiej akcji, kryminalnych wątków, trzeba przyznać, że raczej odejdą oni z kwitkiem. Wątków jest sporo, ale zostały już wielokrotnie wyeksploatowane. Do tego autor chyba sam nie był pewny, na czym chce się skupić, co jest bardziej, a co mniej istotne. Jeśli książka przyciągnie amatorów watykańskich spisków poprzez zapowiedź pojawienia się w książce papieża poskutkuje, to jest duża szansa, że rozczaruje tę grupę docelową. Wydaje się, że głównym zadaniem tego wątku jest tylko i wyłącznie zachęcenie potencjalnych kupców. Wiele jest w „Anomalii” rozmów na temat fizyki i może tutaj autor znajdzie wiernych czytelników? Myślę, że nie – to jeden z najsłabszych elementów, bo dyskusje toczą się na poziomie wręcz elementarnej fizyki, można odnieść wrażenie, że autor wziął z encyklopedii kilka najważniejszych teorii i powkładał ich treść w usta bohaterom. A ci wykorzystują na takie dyskusje niemal każdą chwilę, czasami w nieodpowiednich momentach, co sprawia, że historia niestrudzenie zmierza ku coraz większej śmieszności i oderwaniu od rzeczywistości. Pod względem nieprawdopodobieństwa prym wiodą główni bohaterowie. Fabio okazuje się taką Lisbeth Salander w męskim wydaniu, zna się doskonale na nowoczesnych technikach szpiegowskich, jest bardzo tajemniczy, właściwie do końca nie wiadomo, co on robi obecnie w Stanach, a jakby tego było mało ma problemy z własną osobowością. Śledztwo, które wszczyna wraz ze swoim wykładowcą kpi sobie z najlepszych wątków kryminalnych znanych z literatury. Jest po prostu nierealne, działania bohaterów błędnie umotywowane, a zbiegi okoliczności wymuszają uśmiech politowania na twarzy. Przykład? Gdy bohater pilnie potrzebuje opuścić teren, którego kategorycznie nie wolno mu opuszczać, zupełnie przypadkowo okazuje się, że zna jedyną tajną drogę na zewnątrz. Jakim cudem skoro jest tylko przeciętnym profesorem matematyki, na co dzień mieszkającym w innym mieście? Ano zbiegiem okoliczności kilka lat wcześniej kazano mu zbadać pewien kanał. Po co? To nie jest dla Pieraccino ważne – istotne, iż wymyślił jedyną drogę ucieczki. Na domiar złego właściwa akcja zaczyna się dopiero pod koniec książki, po długim wprowadzeniu i wielu rozmowach o fizyce, które w większości nic nie wprowadzają do fabuły. Autor dodaje do swojego dania najbardziej wyświechtane wątki powieści sensacyjnej, a przede wszystkim kilka teorii spiskowych, o których musiał sporo naczytać się w Internecie. Mamy więc papieża Jana Pawła II, Czarnobyl, amerykańskich szpiegów i zdeprawowanych wojskowych, jak również tajne badania nad bronią biologiczną. Standardowo na jaw musi wyjść podwójna tożsamość i tajne działania osoby z pozoru dobrze znanej głównemu bohaterowi – element, który w zamyśle prawdopodobnie miał zaskakiwać, jest dosyć przewidywalny.

Pieraccini stworzył tę fabułę jak danie bardzo bogate w składniki, które zupełnie do siebie nie pasują. Każdy z wykorzystanych przez niego wątków, w odosobnieniu mógłby zostać ciekawie rozwinięty, razem wywołują poczucie nadmiaru i chaosu. Do tego autor nie może poszczycić się wyjątkową narracją, bogatym słownictwem i nietypową składnią. Pod względem języka wszystko jest tutaj na poziomie podstawowym. Być może trudno spodziewać się czego innego po wykładowcy fizyki, wszak to nie jego wiodąca dziedzina. Ale może to byłby sposób na uczynienie „Anomalii” wartą uwagi. Niestety, szukam takiego interesującego punktu w książce, czegoś co mogłoby przekonać do przeczytania i nie znajduję nic.

Anna Sokół

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.