fesstiwal słowa w piosence
--

Recenzja: Anna Nasiłowska „W poszukiwaniu Domu"

Recenzje [22.08.14]

Tomik „Żywioły” Anny Nasiłowskiej jest książką poetycką, która ukazała się po długim poetyckim milczeniu autorki. W międzyczasie autorka napisała książki prozatorskie, książki biograficzne, oraz kilka podręczników z historii literatury, jednak wciąż nie był to tomik poetycki.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Mamy więc do czynienia z tomikiem, który rodził się przez długie lata. I tak właśnie odczytuje się tą książkę. Jest jak dom - jak brzmi tytuł jednego z wierszy - dom poezji, dom cywilizacji europejskiej, dom antyku i współczesności, w którym istotna jest przestrzeń. Czas dzięki temu jest jednoczesny, paralelny, uniwersalny, umowny. Powrót do antyku jest powrotem do pra – języka czyli najczystszego przejawu języka poetyckiego.

Czytając tomik byłam oczarowana kolejnymi wierszami. Brzmiały jak baśń opowiadana na sposób poetycko – liryczny z wielką wrażliwością, uważnością i odczuciem jakiejś tajemnicy. Kiedyś pisałam tekst o trzech elementach poezji, były to uważność, wyobraźnia, tajemnica. W tomiku Nasiłowskiej wszystkie te trzy elementy dochodzą do głosu i są jego realizacją. Poetka w przedziwny, zaczarowany sposób łączy rzeczywiste z nierzeczywistym, fikcję z realiami, dawne z teraźniejszym. Kolejne wiersze składają się na przemyślaną całość. Całość jest jak dom, w którym mieszkają różne czasy, różne poetyki, różne wiersze, różne podróże, różni bohaterzy wierszy. W wierszu pod tytułem „Dom”, poetka przywołuje dom, który został zniszczony. Tym tomikiem jakby odbudowuje ten zniszczony dom. Tomik jest mapą miejsc poetyckich, archetypów świata antycznego jak Źródło Aretuzy, Psycha, Arion, Safona, Andromeda, Mitylena, Rodos. Powrót do antycznego świata jest już powrotem człowieka współczesnego. Antyk zderza się więc z bagażem kulturowym wszystkiego co współczesne. Jest to Antyk postrzegany przez filtr współczesności. To dodaje nowego wymiaru nie tylko antycznemu kanonowi, ale dopisuje nowe ujęcie tego co współczesne. Jakby podpowiada czym jest miejsce w świecie samego człowieka. Antyk to pretekst, archetyp, arche czasu które stanowią scenografię tomiku. Autorka pokazuje też, że te najważniejsze przeżycia sięgają antyku. Że bez korzeni kulturowych jesteśmy jakby zawieszeni, niepewni, zagubieni. Bez odpowiednich odniesień w przestrzeni i czasie nie odnajdujemy właściwych odniesień. Dzięki powrotowi do antyku odnajdujemy nie tylko przeszłość ale także konstruktywne myślenie teraźniejszością i drogę ku przyszłości.

W tomiku „Żywioły” niekiedy są to monologi wewnętrzne autorki, niekiedy liryczne westchnienia, niekiedy zwraca się do ty, rozwijając dialog poetycki. Co ciekawe to ty zawsze jest konkretne. Osadzone albo w dedykacji wiersza albo w przywoływanych bohaterach w wierszu. Wiersze w tomiku budowane są na specyficznej ekwilibrystyce metaforycznej. Odniesienia kulturowe przytaczane są w rozmaitych konfiguracjach. Antyk, którego odniesienia autorka znajduje we współczesnym świecie i tak jakby przypominała, że tego współczesnego świata nie mogłoby być bez antyku. Jakby chciała powiedzieć że czas nie tylko zatacza koło ale jest jakąś jednością i jednoczesnością. W tym wszystkim najważniejsze są dla autorki miejsca czyli przestrzeń. Czas jest względny płynie jakby w dwóch kierunkach jednocześnie. „Żywioły” to tomik miejsca i miejsc. Tych znanych ludziom od wieków. Tych bez których ludzkość nie umiałaby się odnaleźć. I tych znanych jedynie autorce. Anonimowych, opowiedzianych poprzez własne, indywidualne doświadczenie.

Poetka poprzez swoje wiersze szuka pra- języka, arche bytu i poezji. Jak pisze w wierszu „Dla Yang Liana” „Żadnych słów/będziemy rozmawiać czystą poezją,/ we wspólnym przed – języku/ludzi. Ta fraza ma swoiste odniesienia do Holderlina i jego poszukiwań najistotniejszego elementu ludzkiej mowy. Mowa, która dla Holderlina była najniebezpieczniejszym z dóbr człowieka. Ponoć na początku człowiek porozumiewał się językiem metaforycznym. Językiem pierwszych ludzi była poezja. Do tego problemu powraca poetka. Postać poety, która pojawia się w pięknym wierszu „Rozmowa na wyspie” odnosi się nie tyle do poezji co do samego bytu i wyrażenia słowa” ja jestem”. Jakby za filozofami jońskimi poetka szukała poetyckiego arche. Jakby bycie poetą znaczyło nie tylko pisanie wierszy ale po prostu sposób w jakim się jest. To bardzo filozoficzne i ciekawe podejście do problemu poezji, poetyckości i figury poety. Jakby poeta pisząc wiersz pisał swoje życie. Pisał lub stwarzał swoje życie.

W tomiku „Żywioły” są wiersze jak małe arcydzieła. Choćby przywołany już wiersz „Dom”, w którym metafora domu jest metaforą współczesnej cywilizacji. Innym wierszem, który uważam za doskonały jest wiersz „Wieża”, niby prosty, ale posiadający ogrom znaczeniowy. Przedstawienie ludzkości na kolejnych piętrach świata jest jak matematyczny wzór i rozpisanie tego wzoru na elementy pierwsze. Ważnym wierszem i wręcz wstrząsającym jest wiersz „One”, o kobietach, które w paradoksalny sposób przeżyły holokaust. W prostym dialogu poetka opowiada o rzeczach ostatecznych. Jest to bardzo częsty zabieg poetki w tym tomiku. Zderzenie codzienności z ostatecznością. Jakby ostateczność dla poetki była najbardziej poetycka w naszym świecie. Ostateczność, przeżycia ekstremalne, swoista eschatologia to jakby środki poetyckie autorki, które jednak nie są epatowaniem ich cech, raczej sprowadzeniem do codziennej mowy, do codziennego języka każdego z nas. Poetka w sposób niewiarygodny umie operować emocjami, uczuciami, metaforami. Przesuwa znaczenia z rejonów profanum do przestrzeni sacrum. Mitologizuje codzienność i jest w tym doskonała.

Nie jest chyba rzeczą obojętną, ze tomik napisała rasowa prozaiczka. W posłowiu Anna Nasiłowska pisze jak to w radiu Iwona Smolka powiedziała; „Ty jesteś poetką, która symuluje bycie prozaikiem”. Myślę, że niczego autorka nie musi symulować. Dobra proza jest poezją, a dobry wiersz posiada również wątki narracyjne. Proza i poezja to dwie strony tego samego. Tym bardziej z zaciekawieniem przeczytałam ten tomik wierszy. I nie rozczarowałam się. Czytanie tego tomiku należy do przyjemności. Wysmakowany, trzymający czytelnika w napięciu, i na wskroś liryczny.

Tomik jest jak kobiece zwierzenie z lęków i niepokojów nie tylko o Dom, zapomniane miejsca, wyobcowaną przestrzeń, ale również o czas. Poetka pisze w końcowej frazie ostatniego wiersza „Modelki”: „Boję się, że mnie już nie ma./Nawet nie zaistniałam./Staję przed lustrem. Ono pokazuje pustkę./Odbija się nic”. To jakby podsumowanie całej lirycznej narracji tomiku. Obawa czy coś z niego pozostanie. Czy jak antyczne dzieła będzie zaledwie fragmentem jakiejś całości. Obawa, że dom pozostanie ale co zrobi z nim czas? Myślę, że tomik zawiera tak wiele pięknych wierszy, że gdyby nawet lustro je pominęło, będą odbijać swoje światło w czytelniku.

Ewa Sonnenberg

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.