fesstiwal słowa w piosence
--

Tygodnik Powszechny" 11/2014 - zapowiedzi wydania: Spór o "Kamienie na szaniec", Dorota Masłowska - śpiewająco!

Nowości [13.03.14]

Edytujemy zapowiedzi najnowszego wydania "Tygodnika Powszechnego" nr 11/2014. Tygodnik Powszechny: Rok z Franciszkiem – temat wydania

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

„Tygodnik Powszechny: Franciszka plan odnowy – temat wydania [Marek Zając]

Zmiany, które Bergoglio wprowadza w Kościele nie biorą się znikąd – w ten sam sposób działał od lat. Co jednak istotne, Franciszkowi nie chodzi o reformy dla samych reform.
13 marca mija rok od wyboru papieża Franciszka. Mało wcześniej znany metropolita Buenos Aires dokonał przez kilka miesięcy w Watykanie czegoś, czego Benedyktowi XVI nie udało się przez kilka lat: skupił na sobie uwagę całego – także świeckiego – świata. Na czym polega Franciszkowa zmiana? Jaką zwrotnicę przełożył papież z dalekiego kontynentu, że pociąg gwałtownie przyspieszył i wjechał na nowe tory? Zdaniem Marka Zająca, Benedykt XVI obawiał się, że ze świata do Kościoła przesiąka relatywizm. Franciszek wychodzi z założenia, że o wiele groźniejszy jest faryzeizm. Faryzeuszy – przypomina Zając – irytował przede wszystkim Jezusowy nonkonformizm. Czyli – mówiąc Franciszkiem – raban. Wychodzenie ku coraz dalszym peryferiom; zrywanie z religijną rutyną i tanim moralizatorstwem na rzecz radości i ryzyka, które niesie Ewangelia. „Oto plan odnowy made by Jorge Mario Bergoglio. Realizowany z żelazną konsekwencją od czasu, gdy zaraz po wyborze oczarował świat bezpretensjonalnym »Dobry wieczór, bracia i siostry”
– pisze Zając.

„Tygodnik Powszechny”: Papież pracuje – rozmowa z Andreą Torniellim [rozm. Paweł Bravo]

Znany włoski watykanista Andrea Tornielli w rozmowie z „Tygodnikiem” przypomina, że pontyfikat Franciszka przypadł na trudne dla Kościoła czasy. Nie tylko ze względu na procesy sekularyzacyjne – ale także z uwagi na dyskusję w samym Kościele.
„Kto próbuje przeciwstawić sobie doktrynę i duszpasterstwo, jest w błędzie. Nie można jednak wychodzić do ludzi tylko z regułami. Kościół to nie posterunek celny” – mówi Tornielli w rozmowie z Pawłem Bravo. Zapytany o opór, który otwartość Franciszka może powodować wśród niektórych biskupów, włoski dziennikarz uspokaja – inni papieże też taki opór napotykali: „Rzecz w tym, że powinniśmy pozwolić na to, aby słowa Franciszka zmusiły nas do przemyślenia siebie samych. Żebyśmy za przykładem papieża zastanowili się, jak odpowiedzieć na nowe wyzwanie. Franciszek codziennie mówi wiele rzeczy, także bardzo konkretnych, odnoszących się do sposobu, w jaki działamy”
– przypomina Tornielli.

 

 

 


„Tygodnik Powszechny”: Nie planowałem reformy Kościoła – wywiad z papieżem Franciszkiem [rozm. Ferruccio De Bortoli]

„Zacząłem rządzić, próbując wcielić w praktykę to wszystko, co pojawiło się w dyskusjach wśród kardynałów podczas kongregacji przed konklawe. I w swych działaniach liczę na natchnienie od Pana.” Tak o swoim pontyfikacie, w rozmowie z „Corriere della Sera”, mówi papież Franciszek.
Papież jest przekonany, iż „franciszkomania” nie potrwa długo. Pytany o to, co w jego publicznym wizerunku mu się nie podoba odpowiada: „Lubię być między ludźmi, razem z cierpiącymi i chodzić do parafii. Nie podobają mi się interpretacje ideologiczne, pewne mitologizowanie papieża Franciszka. Gdy mówi się na przykład, że wychodzę w nocy z Watykanu, aby nakarmić żebraków na Via Ottaviano... Nigdy nie przyszło mi to do głowy. Malować papieża, jakby był jakimś Supermanem (…) wydaje mi się zniewagą. Papież jest człowiekiem, który się śmieje, płacze, śpi spokojnie i ma przyjaciół jak wszyscy. Jest normalną osobą.”  Papież odpowiada też na pytania dotyczące najbliższej podróży do Ziemi Świętej czy kwestii legalizacji związków cywilnych osób tej samej płci; pytany jest również o wygłoszone na ostatnim konsystorzu przez kard. Waltera Kaspera wprowadzenie do  problemu osób żyjących w drugim związku, które wywołało burzliwą dyskusję.


„Tygodnika Powszechny”: Kto zostanie przewodniczącym Episkopatu? [Artur Sporniak]

„Powinien być sprawnym administratorem, cieszyć się powszechnym autorytetem, posiadać zdolności mediacyjne i odwagę ewangelicznego szaleńca – cechy, które trudno pogodzić” – pisze o nowym przewodniczącym Artur Sporniak.
Sporniak typuje kandydatów, którzy mają największe szanse. Gdy zdecyduje kryterium praktyczne, czyli staż w administrowaniu Konferencją Episkopatu, wygra metropolita poznański abp Stanisław Gądecki, dotychczasowy zastępca przewodniczącego. Gdyby biskupom chodziło o kogoś z powszechnym autorytetem, wygrałby kard. Kazimierz Nycz. Ale – jak zauważa Sporniak – to opcja mało prawdopodobna, gdyż biskupi nie będą chcieli wzmacniać i tak mocnej już pozycji metropolity warszawskiego. Prawdziwa walka rozegra się prawdopodobnie o stanowisko zastępcy przewodniczącego. Tutaj największe szanse mają, zdaniem publicysty, arcybiskupi metropolici: łódzki – Marek Jędraszewski, lubelski – Stanisław Budzik i częstochowski – Wacław Depo. Ten ostatni na pewno uzyska wsparcie biskupów związanych ze środowiskiem Radia Maryja. O wszystkim zadecydują jednak głosy biskupów pomocniczych, którzy mają liczebną przewagę w Episkopacie.

„Tygodnika Powszechny”: Prośba o pomoc z Amazońskiej Puszczy [o. Kasper Mariusz Kaproń z Boliwii]

Przyzwyczaiłem Was do tego, że (…) koncentruję się głównie na pięknie tego zakątka świata, gościnności i spontaniczności Indian Guarayos, ich radości i bogactwie kultury. Tym razem napiszę jednak o nędzy tej najuboższej prowincji najuboższego kraju Ameryki Łacińskiej – pisze o. Kaproń z boliwijskiej wioski Urubichá.
Patrzę na twarze moich młodych parafian – wiem, że niektórzy z nich żyją z wyrokiem śmierci. Znam przypadki 13-15 letnich dziewczynek, które oddają swe ciało nawet za 10 bolivianos (ok. 1,5 USD). Często rodzice przyzwalają na prostytuowanie się własnych córek, traktując to jako ich skromny wkład do domowego budżetu. Co poniektórzy mogliby zarzucić nam, duszpasterzom, zbyt daleko idącą pobłażliwość i to, że za słabo przeciwstawiamy się seksualnym wynaturzeniom. Trudno jest mi jednak potępiać tych młodych ludzi. Widzę w nich przede wszystkim ofiary dzisiejszego zwariowanego świata. Cała ta moralna nędza to prosta konsekwencja wielkiego problemu, jakim jest dezintegracji struktur życia rodzinnego najczęściej spowodowana wielką falą migracji. Średnia wieku w mojej parafii nie przekracza 18 lat; rodzice wyemigrowali do miasta, do dalekiej Hiszpanii, do Stanów Zjednoczonych. I właśnie brak więzi, rodzinnego ciepła i oparcia w domu to główna przyczyna zjawisk takich jak narkomania, alkoholizm, AIDS, duża ilość aborcji. Można im jednak pomóc.


„Tygodnika Powszechny”: Dziecinny pokój – recenzja filmu „Pozycja dziecka” [Anita Piotrowska]

Nagrodzona w ubiegłym roku Złotym Niedźwiedziem „Pozycja dziecka” Călina Netzera to niepozorny film, który z czasem odsłania znaczenia coraz głębsze, rozsadzające ramy rodzinnego dramatu.
W jodze pozycją dziecka nazywa się asanę przypominającą ułożenie embriona w łonie matki, lecz nawet bez znajomości tego kontekstu łatwo mieć podobne skojarzenia, kiedy ogląda się film rumuńskiego reżysera. Călin Peter Netzer w swojej „Pozycji dziecka” opowiada bowiem o symbolicznej, nigdy nie przeciętej pępowinie, tworzącej toksyczną więź między rodzicielką a dorosłym synem. W szerszym planie można dopatrzyć się w tym niepokojącej pokoleniowej diagnozy, a nawet metaforycznego portretu społeczeństwa ciągle zmagającego się z postkomunistyczną traumą, pogrążonego w wiecznej niedojrzałości. Wielkość skromnego, wręcz „ubogiego”’ filmu Netzera polega jednak na tym, że nie aspirując do miana „kina moralnego niepokoju” i wychodząc z perspektywy bardzo kameralnej, z czasem odsłania znaczenia coraz głębsze, rozsadzające ramy rodzinnego dramatu.


„Tygodnika Powszechny”: Johnny Cash – życie po życiu [Jan Błaszczak]

Jedną z nielicznych stałych w życiu Casha była wiara. Niezależnie od tego, czy był na szczytach list przebojów, czy dochodził do siebie w klinikach, dużo czasu poświęcał Bogu. Przeczytacie o tym w jego autobiografii.
Śmierć jakoś nigdy nie była specjalnie zainteresowana Cashem. Możliwe, że był to dla niej po prostu zbyt łatwy przeciwnik. W końcu już jako mały chłopiec prowokował ją, włócząc się wieczorami po okolicy. W późniejszych latach powinny zabić go prochy. Nawet do szpitala przemycił swoje ukochane tabletki, chowając je w opatrunku. W wigilijną noc na Jamajce muzyk wraz z całą rodziną został napadnięty przez miejscowych oprychów. Choć napastnicy grozili bronią i było bardzo nerwowo, ostatecznie nikt z domowników nie ucierpiał. Gorzej poszło ze strusiem, który znienacka zaatakował Casha. Gdyby nie mocno zapięty pas, nasz bohater stałby się prawdopodobnie pierwszym człowiekiem zabitym przez strusia w Tennessee. W przełożonej właśnie na język polski autobiografii (ukaże się nakładem wydawnictwa Czarne) Johnny przyznaje skromnie, że napisał jakieś 40-50 piosenek, które do czegoś się nadają. W tym stwierdzeniu jest pewnie sporo kurtuazji, lecz trudno nie zauważyć, że pozycja, jaką osiągnął, jest niewspółmierna do jego artystycznych osiągnięć. Niesprawiedliwość? W żadnym wypadku…


„Tygodnik Powszechny”: Zielono mi – warszawskie targowiska [Paweł Bravo]

Bywanie jest dla wielu kluczowym aspektem targu, o wiele ważniejszym od konkretnego aktu zakupu. Raz na tydzień, w sobotę, Warszawa oferuje miejsca pozwalające przy okazji zakupów pozycjonować się towarzysko, umocnić więzi środowiskowe i utwierdzić wizerunek we własnych oczach.
Ludzie nastawieni antysystemowo i opozycyjnie mają swój Jarmark Wnet w dawnej fabryce wódek Koneser na Pradze. To jeden z elementów projektu budowy alternatywnych instytucji społecznych czerpiących wzorce z zasad spółdzielczości i stowarzyszeń samopomocy, jakie od kilku lat animuje Krzysztof Skowroński, a jego flagowym okrętem jest Radio Wnet. Prawie co tydzień koncerty i występy (…). Publiczność jest zdecydowanie świecka, trochę twarzy znanych z mediów niepokornych, celebrytów drugiego obiegu. (…) Bywają tu jednak przede wszystkim anonimowi miłośnicy świętokrzyskich kartoflisk, zwłaszcza tych mocno nasłonecznionych. Na drugim brzegu rzeki (…) sytuuje się Targ Śniadaniowy, eksterytorialna enklawa berlińskiego Prenzlauer Bergu w środku Żoliborza. Nic mi nie wiadomo o przekonaniach jego założycieli, ale stworzyli jeden z najważniejszych w Warszawie wybiegów dla młodej, zamożnej, kosmopolitycznej „klasy kreatywnej”, podobnej do tej, jaka piknikuje w Berlinie na Kollwitzplatz i przelewa się leniwie po sąsiednich ulicach…


„Tygodnika Powszechny”: Kolonialne opowiastki – wystawa Muzeum Narodowego we Wrocławiu [Piotr Kosiewski]

Brytyjski artysta Yinka Shonibare opowiada historię ostatnich dwóch wieków. Wraca do wyobrażeń z przeszłości, by przypomnieć tych, którzy byli dotąd pomijani. Jego prace pokazuje właśnie Muzeum Współczesne we Wrocławiu.
Urodzony w 1962 r. artysta nigeryjskiego pochodzenia,  należy dziś do najbardziej utytułowanych twórców brytyjskich. Po raz pierwszy można zobaczyć pokaz jego prac w Polsce. Prac barwnych, spektakularnych i teatralnych. Shonibare tworzy rzeźby, instalacje, fotografie i wideo, często odwołując się do sztuki z przeszłości. W jego pracach pojawiają się manekiny ubrane w dawne stroje, dzikie zwierzęta, zaskakujące rekwizyty. Twórczość Shonibarego jest rodzajem dywersji historycznej z pomocą estetyki. Przy czym jego prace w równym stopniu dotyczą współczesności, czasami wprost się do niej odnosząc. Wystawę zamyka „Revolution Kid”: manekin z lisią głową, trzymający w ręce kopię złotego pistoletu, który należał do Muammara Kaddafiego. Dzieła Brytyjczyka wręcz uwodzą wyszukaną kolorystyką i spektakularną formą. Nieprzypadkowo jeden z krytyków pisał o „stopniowo odczuwalnym ukąszeniu ich piękna”. Warto zagrać w proponowaną przez niego grę w odczytywanie na nowo przeszłości.

„Tygodnika Powszechny”: Spór o „Kamienie na szaniec” – wywiad z wnukiem Aleksandra Kamińskiego [Wojciech Feleszko, ks. Andrzej Luter]

„Niczego się nie dowiadujemy o wartościach, które ukształtowały bohaterów filmu, o domach, z których wyszli. Dlatego wycofałem swoje nazwisko, nie chciałem się pod tym filmem podpisać” – mówi Wojciech Feleszko.
„Reżyser pomija niezwykle istotną formację aksjologiczną harcerzy. Anna Zawadzka, czyli siostra „Zośki”, w książce o swoim bracie opisuje relacje rodzinne, przypomina momenty, kiedy ojciec wyrażał dumę z roli, jaką w grupach szturmowych pełnił »Zośka«. Jest to niezwykle wierny dokument epoki, w którym nie znajdziemy tak ostrej konfrontacji między ojcem i synem, którą w filmie tak uwypuklił Gliński. (…) Mam żal, że reżyser posłużył się tytułem, jednocześnie pomijając próbę naszkicowania prawdy o formacji moralnej Szarych Szeregów. Kim tak naprawdę byli ci ludzie? Niestety w zamian pojawiają się całkowicie fikcyjne i nieprawdopodobne historycznie i psychologicznie sceny. Ale przyznaję, to jest bardzo dobrze zrealizowany film. Fantastyczna robota reżyserska i operatorska. Co więcej, cieszy mnie, że na bazie filmu rozgorzała tak gorąca dyskusja o pryncypiach.”


„Tygodnika Powszechny”: Rzucam się na pożarcie – rozmowa z Dorotą Masłowską [rozm. Kalina Błażejowska]

Dorota Masłowska zadebiutowała właśnie jako wokalistka i kompozytorka – pod pseudonimem Mister D. wydała płytę „Społeczeństwo jest niemiłe”. „Tygodnikowi” opowiada o twórczym szale układania piosenek, pisarskim zmęczeniu, rebelianckich tendencjach i miłości do serialu „Girls”.
Dorota Masłowska: „Ta płyta powstała ze szczerej zajawki. I dlatego, że jest totalnie szczera, mogę jej zupełnie szczerze bronić. (…) Stoi za mną pewien dorobek literacki, idący za nim bagaż opinii i oczekiwań. A ja to wszystko rzucam na pożarcie – wcześniej brzydko pisałam, teraz będę brzydko śpiewać. (…) Pisząc te piosenki, miałam totalną swobodę. Nie byłam zobowiązana do niczego, a przez to mogłam wszystko. (…) Piosenka jest trudną materią, strasznie łatwo popaść w śmieszność. Więc ja to ubiegam: sama popadam w śmieszność, zanim śmieszność popadnie we mnie. (…) Moja kondycja jest kondycją kobiety z brodą. Kiedy gram koncert, to ludzie trochę ekscytują się, widząc dziwadło. Na tej płycie wykrzyczałam własną kondycję dziwadła. Dziwadło to jest ktoś, kto nie mieści się w szufladce. Ja się albo nie mieszczę, albo jest mi w niej szalenie duszno i nie chcę w niej być.
(…) Muzyka jest dziś konstruowana z chińskich podzespołów, które można tylko miksować i przekładać. Tak jak w literaturze – wszyscy mielimy to samo.”

„Tygodnik Powszechny”: Przegrana wojna z kibolami [Michał Olszewski]

Zd­ążyliśmy już odzwyczaić się od obrazków podobnych do tych, które zaserwowali nam na począ­tku marca kibice Legii i Jagiellonii: wyłamane ogrodzenie na Łazienkowskiej, przestraszeni stewardzi, bijatyka chuliganów.
„Niezależnie od tego, co zdarzyło się w Warszawie i jakie konsekwencje wyci­ągnęła Komisja Ligi (100 tys. tys. zł kary dla Legii, zakaz wyjazdów dla kibiców obu drużyn przez pół roku), nigdy dosyć powtarzania: walka o trybuny (czy była jakaś walka poza stadionem Legii?) już dawno została przegrana” – pisze Michał Olszewski. „Sektory najbardziej zagorzałych kibiców stały się dobrze zorganizowanymi antysystemowymi enklawami, o jasnych poglądach politycznych, z własną­ reprezentacj­ą artystyczną (część sceny hip-hopowej), planami wykraczaj­ącymi daleko poza obszar stadionów, dużą­ gotówk­ą.”


„Tygodnik Powszechny”: Kryzys ukraiński i bezpieczeństwo Polski [Edyta Żemła]

Czy konflikt wokół Krymu zmienia nasze podejście do obronności? Polscy sztabowcy, eksperci od bezpieczeństwa i politycy przygotowują właśnie nowelizację dokumentów w tej sprawie.
Lekcja krymska dla budowania systemu bezpieczeństwa powinna zacząć się­ od analizy tego, co się­ stało na Ukrainie. Już wiadomo, że ani Polska, ani świat nie są bezpieczne. Wojna może wybuchnąć w każdej chwili. Dziś jednak w obliczu zagrożenia ze wschodu możemy powiedzieć, że nasi politycy  i wojskowi 15 lat temu postawili na właściwego konia: NATO.  W polskich dokumentach strategicznych: Białej Ksi­ędze Bezpieczeństwa i w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, członkostwo w NATO, Unii Europejskiej i sojusz ze Stanami
Zjednoczonymi są filarami bezpieczeństwa państwa. Politycy już pracują nad nowelizacją tych dokumentów. Filary polskiego bezpieczeństwa si­ę nie zmienią. Analitycy wskazują jednak, że Polska powinna kształtować polityk­ę NATO, aby si­ę skupiało na artykule piątym traktatu waszyngtońskiego, czyli kolektywnej obronie państwa członkowskiego, które zostało zaatakowane. – To powrót do korzeni: właśnie po to powstało NATO – przypomina gen. Stanisław Koziej, szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Tygodnik Powszechny”: Kryzys ukraiński – czy grozi nam wojna handlowa [Łukasz Pałka]

Ewentualna eskalacja konfliktu na wschodzie to również potencjalne skutki gospodarcze. Także dla Polski.
Załamanie eksportu na wschód, droższe paliwo na stacjach benzynowych, przerwy w dostawach gazu, duże spadki na giełdzie i osłabienie złotego – nawet takie skutki mogłoby przynieść poważ­ne zaostrzenie konfliktu między Ukrainą a Rosją, w który angaż­uje się Polska. „Chociaż­ aż­ tak drastyczny scenariusz jest mało prawdopodobny, powinniśmy mieć świadomość, ż­e w tle politycznego pojedynku o Krym i całą Ukrainę toczy się również­ rozgrywka o gigantyczne pieniądze” – pisze Łukasz Pałka. „Dla Unii Europejskiej Moskwa i Kijów to niezwykle wa­żni partnerzy handlowi z ogromnymi, choć wciąż nie w pełni wykorzystanymi, rynkami zbytu. W dodatku rosyjscy miliarderzy upodobali sobie kraje zachodniej Europy, by prowadzić w nich interesy i trzymać oszczędności. Z tej perspektywy europejska ostro­żność we wprowadzaniu sankcji przeciw Rosji wydaje się zrozumiała. Nie dziwi te­ż niepokój kilkunastu tysięcy polskich przedsiębiorców, którzy od kilku lat śmielej starają się rozwijać kontakty na Wschodzie, co widać m.in. w rosnących wynikach eksportu.


„Tygodnik Powszechny”: Reality show – uczestnicy jak przedmioty [Anna Golus]


Program o­ nastoletnich mamach, choć dotyka ważnego społecznego problemu,  narusza też prywatność uczestników i łamie prawa ich dzieci.
„Gdy ­życie wzywa superbohatera” – to hasło reklamowe emitowanego od końca stycznia na antenie MTV programu „Teen Mom Poland”. Najnowsze polskie reality TV z udziałem dzieci jego twórcy określają mianem ambitnego dokumentu, tworzonego w celu zwrócenia uwagi na problem nastoletniego macierzyństwa. Program opowiada o losach czterech nastolatek, ich partnerów i dzieci. Serial nie jest nastawionym na wzbudzanie taniej sensacji reality show, lecz mo­żna go uznać za połączenie dokumentu i widowiskowej atrakcyjności oraz dynamiki, typowej dla stacji MTV. Patronatem merytorycznym program objęła Fundacja MaMa, organizując kampanię „Nastoletnie matki”, mającą pomóc niepełnoletnim rodzicom. Jednocześnie jednak programowi towarzyszy oprawa, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. „(…) wszystkie nastoletnie matki pokazano jako osoby, z których warto brać przykład. Czy to promowanie nastoletniego macierzyństwa? Na pewno co najmniej manipulacja rzeczywistością – choćby z tego powodu, ż­e istnieją nastoletnie matki, które sobie »nie radzą«” – pisze Anna Golus, zauważając też, że (wbrew alarmistycznym doniesieniom stacji MTV), liczba nastoletnich matek w Polsce nie tylko nie rośnie, ale wręcz od lat maleje.


Tygodnika Powszechny”: „Filigranowy pomnik Tarasa Szewczenki [Paweł Reszka z Krymu]

Kilkaset osób z niebiesko-żółtymi flagami słucha po ukraińsku poezji ukraińskiego wieszcza. Właśnie mijają jego 200. urodziny.
„Nie chcemy do Rosji” – mówi mi starsza kobieta. „Czy Zachód nam pomoże?” Wiem, że nie pomoże, ale nie mówię tego staruszce. Jest ich tak niewielu, są tacy bezradni. Już w niedzielę 16 marca wszystko zostanie klepnięte w referendum. Nawet gdyby nie było większości – i tak „zrobią” ją ci, co liczą głosy. Ukraińcy stracili Krym, nic nie są w stanie z tym zrobić. Dlaczego? – pyta Paweł Reszka. Opór Rosjanom nadal stawiają ukraińscy żołnierze, otoczeni w swoich bazach. Symbolem stał się pułkownik Julij Mamczur, który poprowadził swoich żołnierzy zwartą kolumną, bez broni, na rosyjskie posterunki. „Siedziałem z tym niskim, jasnowłosym pułkownikiem w namiocie, piłem herbatę. (…) Oddał lotnisko – gdy 150 uzbrojonych rosyjskich desantowców zaatakowało, obiektu broniło trzech ludzi uzbrojonych w jeden pistolet. Oddał wszystkie samoloty, jakie posiadał: podobno 30 migów-29, z których podobno trzy nadawały się do latania (…).” – pisze Reszka. „Teraz Mamczur siedzi zamknięty w koszarach. Pozwolił swoim ludziom nosić kije i pałki – bo dla wszystkich nie wystarczyło karabinów. Na racjonalną rozmowę na Krymie nie ma już dziś szans – nikt nikomu nie zaufa, nikt nikomu nie wybaczy.


„Tygodnika Powszechny”: Agresywna Rosja, sparaliżowany Zachód [Wojciech Konończuk]

 „Niezidentyfikowani ludzie”, uzbrojeni w rosyjskie karabiny nowej generacji i poruszający się pojazdami, na których zakup monopol ma rosyjska armia, całkowicie zajęli Półwysep Krymski.
W kilku bazach wciąż stacjonują jednostki ukraińskiej armii, otoczone i niepodejmujące żadnych działań odwetowych. Choć cały świat już wie, skąd pochodzi sześć tysięcy owych „niezidentyfikowanych”, Rosja kontynuuje grę w durnia – pisze o sytuacji na Krymie Wojciech Konończuk. Moskwa podkreśla, że ci uzbrojeni ludzie to siły miejscowej samoobrony, a Rosja nie jest stroną w konflikcie, gdyż – jak mówi minister spraw zagranicznych Sergiej Ławrow – „to nie Rosja wywołała ten kryzys”. Kropką na „i” będzie zapewne referendum 16 marca. Opcje są dwie: zjednoczenie z Rosją lub znaczące zwiększenie autonomii, aż do statusu państwowego. Wyniki są do przewidzenia. Krym to jednak tylko początek. „Putin działa według logiki, którą trudno dokładnie odczytać, ale pewne rzeczy z pewnością można o niej powiedzieć. (…) Putin chce »przemeblować« i »uporządkować« państwo ukraińskie zgodnie z własnymi wzorcami.”- pisze Konończuk. Zachód tymczasem pozostaje bezsilny.


„Tygodnika Powszechny”: Jak Zachód finansuje Krym [Marcin Żyła]

Steve Back,  brytyjski fotoreporter, znany ze zdjęć poufnych dokumentów w rękach urzędników, którzy odwiedzają premiera Davida Camerona, sfotografował w ten sposób na Downing Street listę wytycznych brytyjskiej polityki w sprawie Ukrainy.
„Na zdjęciu, opublikowanym przez dziennik »Guardian«, widać początek zdania: »Na razie nie wspierać sankcji handlowych…«. Oraz jego koniec: »…ani nie zamykać londyńskiego centrum finansowego przed Rosjanami«.” – relacjonuje Marcin Żyła. „O wpływie City na politykę Foreign Office mówiło się już kilka miesięcy temu, gdy nieprzychylne Brukseli lobby finansowe wspierało Camerona w jego debacie o przyszłości kraju w UE. Jednak teraz, podczas kryzysu na Krymie, podnoszone są oskarżenia poważniejsze: o brytyjski współudział w rosyjskich mechanizmach korupcyjnych.”. Do sierpnia 2013 r. firmy z państw Wspólnoty Niepodległych Państw (w zdecydowanej większości rosyjskie) zarobiły w londyńskim City prawie 80 mld dolarów, odpowiadając za 1/5 wartości wszystkich notowanych na giełdzie aktywów. Brytyjczycy dbają więc o rosyjski rynek – wysłannicy City podróżują po Rosji, organizując, we współpracy z regionalnymi władzami, szkolenia i konferencje dla inwestorów.


Tygodnika Powszechny”: Anglia – polityczne przebudzenie imigracji [Patrycja Bukalska]

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się już w drugiej połowie maja. Ważne jest by zagłosowali także imigranci mieszkający w krajach unijnych.
„W Unii do głosowania uprawnionych jest około 400 mln osób, w tym wielu imigrantów. Rzecz dotyczy nie tyko np. Brytyjczyków mieszkających w Hiszpanii i Hiszpanów mieszkających w Niemczech. A z polskiego punktu widzenia najciekawsze jest polityczne przebudzenie – potężnej – polskiej mniejszości w Wielkiej Brytanii. Ma ona szansę stać się poważną siłą: elektoratem, z którym trzeba się liczyć.” – pisze Bukalska. Pod uwagę muszą ją wziąć brytyjscy politycy. Z głosowania płyną też bezpośrednie korzyści dla głosujących. Na przykład, rejestrując się do głosowania w Wielkiej Brytanii, zwiększamy swoje szanse na uzyskanie kredytu. Dostajemy wtedy dodatkowe punkty do tzw. Credit Score i nasza wiarygodność wzrasta. „Emigranci, którzy wyjechali z Polski po 2004 r., zwykle nie planowali, że zostaną za granicą na stałe. To miało być na chwilę (…) Stało się inaczej, minęło 10 lat, a razem z nim okres adaptacji” – mówi Maciej Bator z inicjatywy VOTE!.  „Teraz ci emigranci mówią nieźle po angielsku, mają pracę, kupili nieraz dom, ich dzieci chodzą do brytyjskiej szkoły. To moment, by uświadomić im, że wyniki wyborów lokalnych mają wpływ na ich sytuację.”.


„Tygodnika Powszechny”: Japonia – trzy lata po katastrofie [Piotr Bernardyn z Tokio]

Od katastrofy w elektrowni jądrowej w Fukushimie mijają trzy lata. Nie znaczy to jednak, że Japończycy mogą już zapomnieć o problemach  a zdecydowana większość ewakuowanych wciąż żyje z dala od porzuconych domów, z niejasną perspektywą powrotu.
Na co dzień na terenie elektrowni pracuje 6 tys. ludzi. Część podtrzymuje kruchą równowagę, czyli chłodzi trzy zniszczone reaktory. Inni odgruzowują teren – tam, gdzie skażenie na to pozwala – i usuwają wiązki paliwa nuklearnego z basenu przy reaktorze numer cztery. Nikt do dziś nie podważył wcześniejszych szacunków, że likwidowanie skutków katastrofy zajmie 30-40 lat i będzie kosztować setki miliardów dolarów. „Fukushima zerwała kurtynę, kryjącą korupcję w japońskim establishmencie, a energetyka jądrowa była jego istotną częścią.” – podkreśla Bernardyn. „Fala tsunami, na którą elektrownia nie była przygotowana, uruchomiła tragiczny ciąg zdarzeń. Ale uwzględniając skalę zaniedbań w japońskim atomie, (…) to do awarii dojść mogło i bez tsunami, w dowolnym miejscu kraju. Opublikowany półtora roku po katastrofie raport komisji parlamentarnej nie zostawia złudzeń: »Była to w głębokim znaczeniu tragedia spowodowana przez człowieka, która mogła i powinna być przewidziana, i której można było zapobiec«”.

GLK. Informacja nadesłana

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.