fesstiwal słowa w piosence
--

Janusz Głowacki pisze scenariusz o Lechu Wałęsie. W najnowszym "Tygodniku Powszechnym

[21.03.11]

W najnowszym „Tygodniku Powszechnym” Głowacki pisze dla Wajdy scenariusz o życiu Wałęsy.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

est taki dialog w filmie „Siedmiu wspaniałych” o facecie, który wbiegł nago między kaktusy. A jak się go spytano: „Po co?”, odpowiedział, że wtedy wydawało mu się to całkiem dobrym pomysłem. Spytałem Andrzeja Wajdę, dlaczego zwrócił się z tym do mnie. Odpowiedział, że mieszkam w Nowym Jorku, więc mam dystans, byłem w sierpniu ’80 w stoczni, a poza tym poradził mu Romek Polański. Kiedy dodał, że absolutnie nie chce budować kapliczki ani monumentu, tylko pokazać człowieka, którego społeczne tsunami wyniosło z dołu do góry, pomyślałem, że spróbuję. W końcu Wałęsa to jedyne po Janie Pawle II rozpoznawalne polskie nazwisko na świecie.

JANUSZ GŁOWACKI, w rozmowie z Katarzyną Kubisiowską, mówi o tym jak napisać scenariusz o życiu Wałęsy. Co Głowackiego fascynuje w postaci bohatera „Solidarności”?

Jak go Pan zapamiętał?

Robotnik z fantazją. Poczucie humoru, wyczucie nastroju ludzi, niesamowity refleks. Ktoś go podstępnie zapytał: „Jak pan mówi, że jest elektryk, to niech pan powie, z której strony płynie prąd do której?”. A on na to: „Prąd płynie z Polski na zachód i ja razem z nim”.

Wtedy nie tylko dobrze mówił, ale też miał instynkt socjotechnika. Wiedział, jak zrobić polityczny show.

Wielkim pomysłem było to, że zatrzymał autokar z dygnitarzami, którzy w końcu do Stoczni przyjechali na rozmowy. Ludzie zaczęli walić pięściami w karoserię, a Wałęsa kazał całej drużynie rządowej wysiadać. I zmusił ich, żeby szli w szpalerze wrogich, zmęczonych stoczniowców. Świetny pomysł, bo od razu zmiękli. A kiedy w końcu porozumienie podpisano i wszyscy razem odśpiewali hymn, miałem łzy w oczach, a nie jestem przesadnie skłonny do wzruszeń. Do końca trwała walka o wypuszczenie więźniów politycznych. No i się udało, więc ogólna radość. Wypuszczono między innymi Jacka Kuronia i Adama Michnika...

 

Wtedy nikomu to nie przeszkadzało, nawet pomagało, bo mieli na niego haka. Było dobrze, póki robił to, czego niektórzy chcieli, jak zaczął grać własną grę, to go przeciwnicy złapali za nogi, pociągnęli do dołu i wyciągnęli „Bolka”. „Bolek” albo nie „Bolek”? – dozorcę parkingu, na którym trzymam samochód, tylko to w historii Wałęsy ciekawi. A to, że jak nikt inny przyczynił się do obalenia komunizmu, jest nudne i bez znaczenia.

Najnowsze wydanie „Tygodnika Powszechnego” w sprzedaży od środy, 16 marca.

GLK. Informacja nadesłana

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.