fesstiwal słowa w piosence
--

Recenzja: "Sekrety kobiet złotnika" Jeanne Bourin

Recenzje [07.10.13]

W XIII–wiecznej Francji ludzie żyją pobożnie i zgodnie z przywilejami swojego stanu. Dni upływają im na pracy, modlitwie i dążeniu do zbawienia. Z pozoru rzecz jasna. Bo czy średniowiecze oznacza jedynie ascezę i wolne jest od pokus i namiętności? Historia rodziny Brunelów pokazuje, że nie.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Główną bohaterką książki jest Matylda, żona złotnika i matka pokaźnej gromadki dzieci. Poznajemy ją w dniu ślubu córki, zakochanej i szczęśliwej panny młodej. Florina wchodzi w dorosłe życie przekonana, że nic nie jest w stanie zachwiać jej uczuciem do męża. Jedynie Matylda dostrzega wzmożone zainteresowanie, jakie kuzyn pana młodego, okazuje jej córce. Bynajmniej nie z wrodzonej matczynej przezorności. Wilhelm budzi do życia rodzinne demony.

Taki wstęp zapowiada tanie romansidło, ale zapewniam, że książka jest o wiele lepsza. Czy wprawi w zachwyt miłośników kryminału lub fantasy? Tego nie wiem. Nie da się zadowolić wszystkich. Język i sposób w jaki autorka konstruuje opisy świadczą nie tylko o talencie, ale przede wszystkim, o gruntownym przygotowaniu. Nie można pisać książki na poły historycznej, nie znając zwyczajów, które panowały w danej epoce. „Sekrety kobiet złotnika” w przybliżeniu oddają realia tamtych czasów ( ostrożnie operuję pojęciem realiów, gdyż mam mierne kompetencje do takiej oceny.) Co jednak najważniejsze, książka obala stereotyp „wieków ciemnych”. I faktycznie jest romansem. Całkiem niezłym.

Opisana na przestrzeni lat, historia rodziny Brunelów, obfituje w tragedie, ale również chwile szczęścia i dobrobytu. Powszechne zdrady i kłamstwa walczą o prym z przyjaźnią, przywiązaniem i macierzyńskim poświęceniem. Jak to w życiu. Z jednej strony Matyldę trapi Florina, która w współodpowiada za śmierć własnego dziecka. Z drugiej, raduje ją fakt, że młodsza córka Klarencja, odnajduje spokój ducha po brutalnym gwałcie. Sama podejmuje walkę z własną tłumioną namiętnością, która oddala ją od męża impotenta.

Książka jest ciekawa, choć osobiście wolę krwawe jatki nieistniejących żołnierzy w nieistniejących królestwach. Kwestia gustu. Miłośnicy romansu nie powinni być jednak zawiedzeni. W książce nie brak silnych mężczyzn i kobiet zwodzących swą urodą. Całość okraszona jest klimatem średniowiecznego romansu, tym bardziej pociągającego, im bardziej jest zakazany. Niczym w „Tristanie i Izoldzie” . Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że w „Sekretach kobiet złotnika” to nie miłosny napój staje się przyczyną klęski bohaterów, a ich własna namiętność, zepchnięta na granice podświadomości. Freud byłby dumny.

Marta Mazurek

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.