fesstiwal słowa w piosence
--

Rozmowa z Bernardem Werberem: Trzeba szukać takich ludzi, którzy powiedzą, przeczytawszy książkę, co im się w niej nie podoba i dlaczego

[27.08.15]

Redakcja Portalu Księgarskiego przedstawia rozmowę z Bernardem Werberem francuskim pisarzem znanym polskiemu czytelnikowi z dwóch świetnych trylogii mrówczanej: „Imperium mrówek", „Dzień mrówek", „Rewolucja mrówek" oraz trylogii bogów w skład której wchodzą „Szkoła bogów", „Oddech bogów" i „Tajemnica bogów".

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Gabriel Leonard Kamiński: Czytelnicy Polscy znają Pana z tłumaczenia pańskiej trylogii o mrówkach, a także z Trylogii bogów zatytułowanej „Szkoła bogów". Co chciał przekazać Pan swoim czytelnikom sięgając do świetnie zorganizowanego świata owadów. Czego możemy się jako ludzie nauczyć od świata mrówek? Skąd w ogóle wziął się pomysł na tę książkę?






Bernard Werber: Ludzie są cywilizacją ziemską, ale na ziemi są też inne cywilizacje. Mamy w sobie takie ciągoty, żeby poszukiwać cywilizacji pozaziemskich, natomiast  blisko nas prawie pod nogami mamy ogromną cywilizację. My jesteśmy gatunkiem bardzo młodym, mamy zaledwie jako gatunek ludzki siedem milionów lat natomiast mrówki istnieją na ziemi od stu dwudziestu pięciu milionów lat. W związku z tym mamy bardzo wiele rzeczy do nauczenia się od mrówek. Nie jesteśmy ani najliczniejsi ani najsilniejsi na ziemi. A drugim pomysłem była refleksja na temat tego, jak wygląda tak naprawdę miejsce człowieka we wszechświecie: dlaczego istniejemy, co możemy zrobić lepiej.

Gabriel Leonard Kamiński: Jaki ma Pan sposób pisania; czy koncepcję tej książki miał Pan już w głowie, czy powstawała ona stopniowo i jak ją Pan pisał?





Bernard Werber:  Zacząłem pisać książkę o mrówkach jak miałem lat szesnaście, skończyłem jak miałem dwadzieścia osiem czyli dwanaście lat pisania o mrówkach, o ich życiu, zachowaniach. A więc dwanaście lat po to by nauczyć się literackiego fachu, pisania, ciekawych, interesujących opowieści. Prawdziwym kłopotem czy trudnością nie było samo pisanie ale podtrzymanie napięcia w książce. Manuskrypt, pierwsza jej postać jak została oddana wydawcy liczyła tysiąc pięćset stron, a ten zażądał ode mnie, abym skrócił ją do trzystu stron. Ja tak naprawdę, od dziecka, a potem powiedzmy od tego szesnastoletniego chłopca mam taki rytuał pisarski, iż piszę codziennie, od ósmej do dwunastej trzydzieści. W związku z wydarzeniami targowymi tu w Polsce na moment odstąpiłem od tego, ale tak normalnie nie ma dnia, żebym od ósmej do dwunastej trzydzieści nie pisał. I w październiku jedna moja książka, owoc tego pisania ukazuje się drukiem.


Gabriel Leonard Kamiński:  Pańska nowa „Trylogia bogów", której pierwszy tom Szkoła bogów ukazał się w Polsce jest oparta na bardzo śmiałej koncepcji opisania początków naszego świata i cywilizacji człowieka. Miesza Pan wątki zupełnie fantastyczne z grecką mitologią. Skąd narodził się pomysł na tak karkołomne połączenie fantasy, mitologii, humoru i suspensu?





Bernard Werber: Pomysł na tą trylogię zrodził się u mnie z gier video. Bawiłem się, miałem takie gry dotyczące symulacji stworzenia świata. Stwierdziłem wówczas, że pewnych wyborów już dokonano, mówię tu o ludzkości, dokonano wyboru rolnictwa, dokonano wyboru takiego jak wojna czy kultura. No więc powiedziałem sobie; cóż, spróbuję zrobić jakąś szkołę, gdzie bogowie będę uczyli się w jaki sposób zarządzać tym światem. Stąd „Szkoła bogów" jest jakby dalszym ciągiem „Tanatonautów" i „Imperium Aniołów". Moja nowa książka traktuje o tym, co tam się może dziać ponad nami. Jakby Pan chciał to porównać, to mrówcza trylogia traktuje o świecie, który mamy pod sobą, a ta trylogia traktuje o uniwersum, które mamy nad sobą. Ale jedno w stosunku do drugiego ma charakter komplementarny.





Gabriel Leonard Kamiński: Co chce Pan poprzez swoje książki przekazać swoim czytelnikom. Czy ma Pan jakieś konkretne przesłanie dla nich?

Bernard Werber:  Mam parę takich przesłań. Po pierwsze: musimy się pogodzić ponownie z naturą. Drugie: powinniśmy zadbać o zapewnienie lepszej przyszłości naszym dzieciom. Trzecie: Nasz ratunek w naszej wyobraźni. Lepiej przestać się użalać, oskarżać, tylko zacząć coś wymyślać, jak z tego wszystkiego wybrnąć?

Gabriel Leonard Kamiński: Bardzo dużo ludzi ostatnio pisze. Do Portalu Księgarskiego wpływa sporo próśb o ocenę nadesłanego materiału literackiego i prośba o pomoc w wydaniu książki. Ich próby mają często epicki rozmach, ale najczęściej gubią wątki i postacie. Co poradziłby Pan młodym adeptom literackiej sztuki? Czy pisać systematycznie, tak jak Pan to robi, czy na początek więcej czytać? Czy wpierw stworzyć ciekawą fabułę czy intrygujących bohaterów?





Bernard Werber: Jeśli chodzi o rady, to dobrze że piszą. Nawet jak ktoś to czyni tylko dla siebie i własnej przyjemności. Moja rada była by taka: należy próbować uchwycić, postrzec strukturę swojej książki i starać się ją wypełnić fabularną treścią. Najlepiej zacząć od krótkich opowiadań, bo w tych niewielkich objętościowo opowiadaniach jest trudno się pogubić lub je zagadać. Bo potrzebna jest jedność postaci, jedność akcji i jedność zakończenia. Po tym właśnie można poznać rasowego pisarza, że stać go na łatwość pisania nowelki czyli short story. Po tym właściwie można rozpoznać jego właściwy talent. Był taki czas, kiedy sam pisywałem jedną nowelkę dziennie, od osiemnastej do dziewiętnastej, Musiała to być zwarta, zakończona całość. W ciągu tej jednej godziny. To mniej więcej tak, jak w przypadku pianisty ćwiczenie gam. Ćwiczenie się w tych krótkich literackich formach pisarskich wzmacnia wyobraźnię pisarską, bo wyobraźnia to taki muskuł, który musi być nieustannie ćwiczony. No i trzeba znajdować przyjemność w pisaniu, bo jak takiej przyjemności nie znajdujemy w pisaniu, to czytelnik będzie prawdopodobnie cierpiał przy czytaniu. Jak się pisze złą książkę, to tak naprawdę karze się w pierwszej kolejności samego siebie, bo jest się zmuszonym przeczytać tą samą rzecz kilka razy. No i jeszcze jedna rada. Trzeba szukać takich ludzi, którzy powiedzą, przeczytawszy książkę, co im się w niej nie podoba i dlaczego. Jak Panu wszyscy mówią, że wszystko im się bardzo podoba, to Pana to w ogóle nie wzbogaca i nie pomaga Panu w samoocenie. Pomaga nam tak naprawdę szczera krytyka. No i cóż doradzałbym młodym cierpliwość. Ja czekałem dwanaście lat na swojego pierwszego wydawcę.  Niech się więc nie zniechęcają.





Gabriel Leonard Kamiński: Dziękuję, że wspomniał Pan o wyobraźni, bo ja ma taką swoją idée fixe: edukację przez wyobraźnię. Trafiłem na taką polonistkę, która uczyła nas ją rozwijać. Ale większość nauczycieli nie miał na to czasu, bo nie przewidywał tego program nauczania, a teraz zastępują ją różnego rodzaju aplikacje...

Ostatnie moje tradycyjne pytanie. Gdyby Pan miał w kilku słowach zachęcić naszych czytelników do sięgnięcia po Pańskie książki, co by im Pan w kilku zdaniach powiedział?

Bernard Werber: To wbrew pozorom bardzo trudne pytanie. Mam nadzieję, że z wielką przyjemnością dowiecie się o tym, co zawarłem w swoich książkach starając się utożsamiać albo z mrówkami albo z bogami.

Dziękuję Panu za rozmowę
Gabriel Leonard Kamiński

Opr. GLK.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.