fesstiwal słowa w piosence
--

Nowość Wydawnictwa Eperons-Ostrogi: „Kafka. Ku literaturze mniejszej"

Nowości [03.04.16]

Mamy przyjemność zaprezentować Państwu fragment książki „Kafka. Ku literaturze mniejszej autorstwa Gillesa Deleuze’a i Félixa Guattariego". To dzieło, niezwykle ważne nie tylko dla miłośników Kafki oraz literaturoznawców, ale i dla filozofów, ukaże się w tym roku nakładem Wydawnictwa Eperons-Ostrogi.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Tłumaczenie zawdzięczamy Annie Zofii Jaksender oraz Kajetanowi Marii Jaksender, za redakcję naukową poniższego fragmentu odpowiada Cezary Rudnicki.

 

 

 

Rozdział III

Czym jest literatura mniejsza?

W istocie, do tej pory braliśmy pod uwagę wyłącznie treści i ich formy: głowę opuszczoną – głowę podniesioną1, trójkąty-linie ujścia2. Prawdą jest, że w polu ekspresji głowa opuszczona łączy się z fotografią, zaś głowa podniesiona z dźwiękiem. Jednakże tak długo, jak ekspresja, jej kształt czy deformacja nie są brane pod uwagę ze względu na nie same, nie możemy, choćby na poziomie treści, znaleźć prawdziwego wyjścia. Jedynie ekspresja poddaje nam metodę. Problem ekspresji nie jest postawiony przez Kafkę w jakiś uniwersalny, abstrakcyjny sposób, lecz w odniesieniu do literatur określanych tu jako mniejsze [mineures] – na przykład literatury żydowskiej w Warszawie albo Pradze. Literatura mniejsza nie jest literaturą jakiegoś mniejszego języka ale taką, którą jakaś mniejszość tworzy w języku oficjalnym [majeure]. Pierwszą charakterystyczną cechą tej literatury jest to, że jej język jest naznaczony wysokim współczynnikiem deterytorializacji. W ten sposób Kafka definiuje impas, który oddziela praskich Żydów od dostępu do aktu pisania i czyni ich literaturę niemożliwą: niemożność niepisania, niemożność pisania po niemiecku, niemożność pisania inaczej3. Niemożność niepisania, ponieważ świadomość narodowa, niepewna lub pozostająca w stanie opresji, musi koniecznie wyrazić się w literaturze („Bitwa literacka otrzymuje rzeczywiste uzasadnienie w najogólniejszej skali”). Sytuacja, w jakiej znaleźli się prascy Żydzi wraz z towarzyszącym poczuciem nieredukowalnego dystansu wobec czeskiego, pierwotnego terytorializmu, została wyznaczona przez brak możliwości tworzenia w innym języku, niż niemiecki. Z kolei niemożność tworzenia po niemiecku to deterytorializacja samej niemieckiej populacji – opresjonująca mniejszość mówi językiem odcinającym ją od mas, „językiem urzędowym” lub jakimś językiem sztucznym; dotyczy to o wiele mocniej tych Żydów, którzy stanowiąc część owej mniejszości, są zarazem z niej wykluczani, niby owi „Cyganie, którzy ukradli dziecko z niemieckiej kołyski”. Ujmując rzecz krótko, niemiecki z Pragi jest językiem zdeterytorializowanym, właściwym dla cudzoziemców używających go w mniejszości (można to dziś porównać do używania języka amerykańskiego przez czarnoskórych obywateli Ameryki).

Drugą cechą charakterystyczną mniejszych literatur jest ich całkowite upolitycznienie. „Wielkie” literatury przeciwnie, w kwestiach indywidualnych (rodzinnych, małżeńskich, etc.) mają tendencję do łączenia się z innymi, nie mniej indywidualnymi sprawami, zaś środowisko społeczne służy tu jedynie za otoczenie lub tło: żadna z typowo edypalnych historii4 nie jest tu konieczna, w każdym razie nie jest konieczna w sposób bezwzględny, choć w szerokiej perspektywie to one okazują się być sednem. Literatura mniejsza jest zupełnie inna; jej wąski zakres powoduje, że każde wydarzenie indywidualne od razu zostaje uwikłane w politykę. Kwestia indywidualna staje się więc od razu o wiele bardziej konieczna, niezbędna, powiększona – niby pod mikroskopem – co sprawia, że wyłania się z niej jakaś zupełnie inna historia. To właśnie w tym sensie trójkąt rodzinny łączy się z innymi trójkątami: handlowymi, ekonomicznymi, biurokratycznymi, sądowymi, które determinują jego wartości. Kiedy Kafka, pomiędzy wieloma celami literatury mniejszej, wymienia „pojawienie się konfliktu, który przeciwstawia ojców synom i jako taki daje możliwość dyskutowania o nim”5, nie chodzi mu o fantazmat edypalny, ale o program polityczny. „Jakkolwiek nieraz zdarza się przemyśleć spokojnie jakąś poszczególną sprawę, jednak nie wyczerpuje się jej aż do końca, gdzie styka się ona ze sprawami podobnymi, najwcześniej dociera się do takiej granicy, gdy się zdąża w kierunku polityki, co więcej, usiłujemy nawet zobaczyć tę granicę wcześniej, zanim stanie się widoczna, a często tę zacieśniającą się granicę skłonni jesteśmy widzieć wszędzie. […] To, co w obrębie wielkich literatur rozgrywa się na dołach, tworząc wcale nie niezbędne podziemia gmachu, dzieje się tu w pełnym świetle, to, co tam daje powód do chwilowego zbiegowiska, tu wiedzie do skutków wcale nie błahszych niż powszechny wyrok o życiu i śmierci wszystkich”6.

------------------------------------------------------------------------------------------------------=

  1. Podniesiona głowa, owa niezwykła, zadziwiająca kategoria filozofii Deleuze’a, określa już u źródeł myśli ludzkiej istotę animal rationale, jak również wyznacza kategorię wzniosłości (patrz: Owidiusz, Metamorfozy; „Zaś syn Japeta – powiada Owidiusz w Księdze I, traktującej o stworzeniu świata – zmieszał glinę z wodą rzeki i ulepił z niej człowieka na podobieństwo bogów, którzy wszystkim kierują. Inne stworzenia wzrok spuszczają w ziemię, człowiek jedynie otrzymał postać wyniosą, miał nakaz patrzeć w niebo, twarz zwracać ku gwiazdom. Ziemia bezkształtna dotąd i surowa, tak przemieniona – odziała się w nieznany do tej pory gatunek ludzki”, w: ibidem, przeł. A. Kamieńska, opracował S. Stabryła, Tom I, Ossolineum, Wrocław 2004, s. 8.). Z podniesioną głową w literaturze wiążą się opisy człowieka i szeroko rozumianej wzniosłości. Wzniesioną głową animal rationale zajmował się przede wszystkim Hegel w swej Estetyce, taktując człowieka jako jedyne zwierzę stąpające na dwóch nogach, z głową wzniesioną ku niebu [przyp. tłum.].
  2. Pojęcie ligne de fuite to w określeniach dotyczących perspektywy liniowej (perspektywy zbieżnej) prosta, wyznaczająca punkt zbiegu albo też „linie zbiegu”. Deleuze i Guattari nie mówią tu wprost o malarstwie renesansowym – gdzie rzeczywiście głębię trójwymiarowej perspektywy wyznaczają minimum trzy proste, które mają styk we wspólnym punkcie i w ten sposób tworzą wrażenie głębi trójwymiarowego obrazu – ale traktują kategorie z dziedziny historii sztuki, przenosząc je na literaturę i do filozofii. By lepiej oddać sens owego triangle-lignes de fuite, można je rozumieć zarówno jako „linię zbiegu” jak i „linię ucieczki” bądź „drogę ucieczki” [przyp. tłum.].
  3. List do Broda, czerwiec 1921, Korespondencja, s. 394, i komentarze Wagenbacha, s. 84.
  4. Deleuze i Guattari wielokrotnie wprowadzają dystynkcję pomiędzy historią a wyprawą. Ta pierwsza przynależy neurotykowi/Edypowi (choć nie tylko jemu), który leży na kozetce psychoanalityka i – sięgając pamięcią wstecz – rozwija swoją opowieść o mamusi, tatusiu oraz o sobie. I nawet jeśli coś innego – jak np. zwierzę – ma swoją historię, to jest to historia edypalna: „zwierzęta jednostkowe, zwierzęta domowe, emocjonalne, zwierzęta edypalne, historyjki, «mój» kot, «mój» pies” (G. Deleuze, F. Guattari, Tysiąc plateau, tłum. anonimowe, Warszawa 2015, s. 291). Przeciwnie jest w przypadku schizofrenika: ten zawsze udaje się na przechadzkę (G. Deleuze, F. Guattari, L’Anti-Œdipe.  Capitalisme  et  schizophrénie  I,  Paryż  1972, s. 7-8), wyrusza w jakąś podróż, opuszcza terytorium (deterytorializuje się) by włączyć się w ruch stawania się. Edyp nie ma o tym najmniejszego pojęcia – nawet jeśli zdecyduje się na jakąś wyprawę, ta zawsze zakończy się fiaskiem: spakuje walizki, ale nigdy nie przekroczy progu [przyp. red.].
  5. Niniejszy ustęp jest niezwykle ciekawy w kontekście rozważań na temat literatury mniejszej samego Kafki, a jako że jednocześnie daleko odbiega od francuskiego przekładu, który podają autorzy eseju, warto być może podać go polskiemu czytelnikowi w całości: „To, co dzięki Löwy’emu wiem o obecnej żydowskiej literaturze w Warszawie, jak również to, co częściowo przez własny wgląd uświadamiam sobie z zakresu dzisiejszej literatury czeskiej, dowodzi, że wiele pozytywnych cech pracy literackiej — ruch umysłowy, jednolita spoistość częstokroć w życiu zewnętrznym bezczynnej i wciąż bardziej się rozszczepiającej świadomości narodowej, duma i odporność, które naród zyskuje dzięki literaturze jako broń przeciwko wrogiemu otoczeniu, ten rodzaj pamiętnika pisanego przez naród, który jest czymś zasadniczo różnym od tworzenia dzieł historycznych, a w następstwie tego szybsza, a przecież zawsze wielostronnie kontrolowana ewolucja, to sięgające w głąb uduchowienie rozległego życia publicznego, związanie elementów niezadowolonych, które przynoszą natychmiast pożytek tam, gdzie gnuśność może wyrządzić tylko szkodę, tworzące się w trybach czasopism rozczłonkowanie narodu, które zawsze ma na celu jego całość, ograniczenie do jego własnego widnokręgu uwagi narodu, wchłaniającego czynniki obce tylko w odbiciu, budzenie się szacunku dla osób przejawiających literacką aktywność, przelotne, lecz dalekosiężne w skutkach pobudzanie wyższych dążeń u młodego pokolenia, włączanie wydarzeń literackich w problemy polityczne, możliwość dyskusji i uszlachetnianie antagonizmu miedzy ojcami a synami, wykazywanie narodowych wad w sposób, co prawda szczególnie bolesny, ale godny wybaczenia i wyzwalający, powstanie ożywionego, a zatem świadomego handlu książkami łącznie z pożądaniem książek — wszystkie te następstwa wynikają z literatury, która wprawdzie nie rozwija się w jakimś niezwykłym zakresie, lecz przy braku wybitnych talentów stwarza takie pozory”, F. Kafka, Dzienniki 1910-1923, przeł. J. Werter, Warszawa 1993, 25 grudzień 1911, s.154-155. Kontekst socjo-polityczny ciekawie oddaje Wagenbach, przepisując uwagi Teodora Herzla, twórcy Syjonizmu, z Die entschwundenen Zeiten [Wiedeń, 1897]: „Bo cóż oni zrobili, ci mali Żydzi z Pragi, ci dzielni kupcy z Pragi, najbardziej pokojowo usposobieni ze wszystkich pokojowo usposobionych obywateli? […] W Pradze im zarzucano, że są Czechami, w Saazu i Egerze, że nie są Niemcami[…], czego więc mają się trzymać? Byli tacy, którzy chcieli się zniemczyć, to napadli na nich Czesi – i Niemcy też… […] Przyglądając się zupełnie chybionej postawie czeskich Żydów, można zrozumieć, dlaczego za swoje usługi biorą cięgi. Ciekawe, że obie skłócone nacje w Czechach wymyśliły nową wersję historyjki o pocztylionach. Otóż w tej anegdocie dwa wozy pocztowe spotykają się na wąskiej drodze. Żaden z pocztylionów nie chce zjechać na bok, a w jednym i drugim wozie siedzi Żyd. Obaj woźnice trzaskają z bata w kierunku pasażera drugiego wozu: «Uderzysz mojego Żyda, to ja uderzę twojego!». A w Czechach się dodaje: «I swojego też!»; Idem, Franz Kafka, op. cit., s. 68 [przyp. tłum.].
  6. F. Kafka, Dzienniki, przeł. J. Werter, Warszawa 1993, 25 grudzień 1911, s. 157.

 

 

 



Tytuł: Kafka. Ku literaturze mniejszej
Autorzy: Gilles Deleuze, Felix Guattari
Wydawca: wydawnictwo Eperons-Ostrogi
Miejsce i rok wydania: Kraków, premiera: wiosna 2016
Wydanie: I
Objętość:
Format:
Oprawa:
ISBN:
EAN:
Cena katalogowa:
Cena u Wydawcy:

GLK. Informacja nadesłana

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.