fesstiwal słowa w piosence
--

Nowości Zeszytów Literackich

Nowości [29.11.13]

Polecamy pod choinkę nowości tytułowe Zeszytów Literackich. To książki mądre, typograficznie wysmakowane:

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

1. Wieże Mani, Patrick Leigh Fermor, Zeszyty Literackie nr 123


Nota o numerze Zeszytów Literackich

 

Podróże, Patrick Leigh Fermor

Ostatni z wielkich pisarzy podróżników

Patrick Leigh Fermor wreszcie po polsku...

Ponadto w numerze: Anna Arno, Michael Maar, W. G. Sebald, Michał Szymański o Vladmirze Nabokovie; Julia Hartwig o Sławomirze Mrożku; Krzysztof Pomian i Henryk Samosnowicz o Jerzy Jedlickim; Timothy Snyder, Literatura i polityka; Tomas Venclova, Spotkania z Jurijem Łotmanem; Adam Zagajewski o Bernhardzie Hartmannie; Roberto Salvadori, Lucien Carr i rok 1944; Ewa Bieńkowska o Łukaszu Korolkiewiczu; Mariusz Wilk o Witoldzie Gombrowiczu; Maria Iwaszkiewicz o Julianie Stryjkowskim; Marta Wyka o Albercie Camus; Michał Szymański, Powrót z Albanii; Claudio Magris, Lekki ton Herzla, proroka.

Wiersze: Natalia de Barbaro, Edward Hirsch, Konstandinos Kawafis, Jorgos Seferis, Tomas Venclova, Adam Zagajewski

2. "Mani. Wędrówki po Peloponezie", Patrick Leigh Fermor

Nota o książce:



Patrick Leigh Fermor był człowiekiem niezwykle oczytanym, a także poszukiwaczem przygód, arystokratą, bohaterem wojennym o uchu poety, oku malarza, darze języków, bezmiernej ciekawości świata i niezaspokojonym pragnieniu życia. W 1933 roku wyruszył w pieszą podróż z Londynu do Konstantynopola. Przez lata mieszkał w Grecji, a jego dom przyciągał największych pisarzy współczesnej Europy. „Mani” to zapis wędrówki po Peloponezie, wyjątkowy przewodnik po nieznanej Grecji. We wspaniałym przekładzie Ewy Krasińskiej... Fragment od Autora:

Południowa część Peloponezu wygląda na mapie jak świeżo wyrwany, zniekształcony ząb, a trzy wystające od południa półwyspy przypominają zjedzone przez próchnicę korzenie. Środkową wypustkę tworzy pasmo Tajgetu. To właśnie Mani.

Mój prywatny najazd na Grecję obejmie najrzadziej odwiedzane i najtrudniej dostępne dla większości podróżników obszary, ponieważ wśród ich mieszkańców znaleźć można to, czego szukam [...]. U większości greckich górali bosym stopom i połatanej odzieży towarzyszą twarze i postawa znane z portretów XIX-wiecznych generałów, ambasadorów i książąt.(Patrick Leigh Fermor)

Opinie o książce:

Patrick Leigh Fermor w Wielkiej Brytanii i w Grecji to człowiek legenda, słynny nie tylko ze swoich książek, ale także z czynów wojennych. Jest może ostatnim z rasy pisarzy podróżników, których otacza aura prawdziwej dzielności i odwagi.(Colin Thubron, „The New York Review of Books”)

Dla Leigh Fermora literatura jest muzyką działającą jak zaklęcia, a zarazem skarbcem nagromadzonej przez stulecia wiedzy, według której rozporządzeń, bogactwa idei i myśli można żyć, tak jak duchowni żyją Pismem.(Anthony Lane, „The New Yorker”)

Leigh Fermor to najbardziej uroczy wariat, jakiego w życiu spotkałem.(Lawrence Durrell) 

 

Fragment książki:

Po drugiej stronie rozpalonej doliny ujrzeliśmy jakby długie skalne siodło, na którego krańcach wyrastały dwie wioski, a każda z nich tworzyła gęste skupisko wieżowych budowli. Widok kilkudziesięciu wież wiejskiej metropolii, zdających się konkurować o osiągnięcie jak najbardziej absurdalnej wysokości, był równie oszałamiający jak widziana z daleka panorama Manhattanu albo obraz posępnych średniowiecznych drapaczy chmur, jaki ukazuje się oczom podróżnika zbliżającego się do San Gimignano od strony toskańskiej równiny.

Ale tu nie było statków, mostów, miejskich murów ani cyprysowych szpalerów, które mogłyby odwrócić uwagę od śmigających ku niebu pionowych, odbijających światło lub tonących w cieniu, nagich prostokątnych ścian wież. Ich szczyty były płaskie, jak odpiłowane, strzelnicze otwory, niewidoczne z daleka. Dwie zwariowane wioski — Kitta i Nomia — wyrastały ze skał na podobieństwo lasu prostopadłościennych organowych piszczałek, nachylonych do siebie pod najrozmaitszymi kątami, wskutek czego wzdłuż niektórych wież biegł pasek cienia, inne przedstawiały jedną, obróconą wprost ku słońcu płaską dwuwymiarową ścianę, a jeszcze inne ukazywały dwa równie szerokie boki, jeden osłoneczniony, drugi tonący w cieniu. Wokół nich nic się nie poruszało, w rozedrganym od upału powietrzu wieże sprawiały wrażenie halucynacyjnej ułudy.
Po pokonaniu pustyni dzielącej nas od przeciwległego wzniesienia wkroczyliśmy do bliższej osady. Na podobnej do kanionu, wijącej się pomiędzy wieżami uliczce panowała martwa cisza, jakby wszyscy mieszkańcy opuścili wioskę wieki temu albo w ciągu jednego popołudnia padli ofiarą zarazy. Wszelako tu i tam można było zauważyć oznaki życia: pół tuzina worków suszonych strąków chleba świętojańskiego na podwórzu; wózek dziecinny zrobiony z drewnianej skrzynki, ze szpulkami po bawełnie zamiast kół; oparty o nabijane ćwiekami drzwi domu sierp. Rozciągnięty na murku kot spał głębokim snem. Uliczka biegła, na przemian, po kocich łbach, kamiennych płytach albo tłumiącym kroki piasku, a po obu jej stronach wyrastały, jeden za drugim, wieżowe domy. Miasteczko albo opustoszało, albo zapadło w kataleptyczne odrętwienie, z którego, jak się zdawało, nic nie mogło go wyrwać. Główny plac, nie większy od pokoju, otoczony z czterech stron wznoszącymi się stromo rzędami kamiennych ław, przypominał wyschniętą studnię, na której dnie rosło kilka rachitycznych morw. Upał połączony z martwotą, trudna do wytrzymania duchota i zapach rozgrzanego kurzu — wszystko to razem nadawało miasteczku dziwnie obcy charakter. Jakbyśmy nie byli w Grecji, tylko w jakimś wymarłym mieście w Algierii czy Mauretanii, które opustoszało piętnaście lat temu, kiedy zamieszkujące je plemię wyruszyło w poszukiwaniu łupów na Saharę albo w góry Atlasu. Wisząca w powietrzu ostrzegawcza cisza skłaniała przybysza do powolnego stąpania, z palcem przyłożonym do ust.
Szybko zaniechaliśmy tyleż bluźnierczego, co daremnego bębnienia w zamknięte żaluzje jedynego sklepiku i, siadłszy pod kamienną loggią, zapadliśmy w milczące odrętwienie. Ściany czworokątnego placyku, otoczonego z wszystkich stron wysiedzianym kamiennym występem, były na wysokość paru metrów pobielone wapnem. Nabazgrane chwiejnym pismem na białej boazerii nieortograficzne slogany obwieszczały: „Niech żyje król!”; „Niech żyje odwieczna Grecja!” oraz: „Śmierć wszystkim zdrajcom!”. W cmentarnej ciszy milczały nawet cykady.

Z otępienia wyrwało nas pojawienie się odzianej w czerń starej kobiety o twarzy jakby wykutej w kamieniu. Na nasz widok cmoknęła współczująco i oddaliła się, aby wrócić za moment z dzbanem wody, szklanką i talerzem opuncji, mówiąc, że kazała prawnuczce pójść obudzić sklepikarza. Faktycznie przybiegł po paru chwilach, przygładzając zmierzwione we śnie włosy i powtarzając podczas otwierania okiennic, jaki to wstyd, że byliśmy zmuszeni czekać; „I to w Kitta!”, dodał, wskazując okrągłym gestem miasteczko. „W Londynie na pewno nie spotkałoby mnie nic podobnego...”. Wyobraziłem sobie samotnego, zrozpaczonego, greckiego sklepikarza, który na zagadkowo opustoszałym placu Piccadilly przysiadł bezradnie w obezwładniającym upale na stopniach Erosa.
..


Tytuł: Mani. Wędrówki po Peloponezie
Autor: Patrick Leigh Fermor
Przekład: Ewa Krasińska
Seria: "Podróże"
Wydawca: Zeszyty Literackie
Miejsce i rok wydania: Warszawa, premiera: listopad 2013
Wydanie: I
Objętość:  372 stron
Format:
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN:
Cena katalogowa:

Podoba mi się, kupuję:


3. "Z opowieści wschodnioeuropejskich",
Barbara Toruńczyk, przedmowa Timothy Snyder



Od Autorki:

„Pytania, na jakie udzielają odpowiedzi przywoływani tu pisarze — nie dotyczą problemu zmiany historycznej, jej natury. Mówią nam oni raczej, jak żyć w świecie zawładniętym przez zmianę, historię, politykę — i zachować w nim wierność swojemu widzeniu, wrażliwości, pasjom. Wartościom. Samemu sobie”. 
(Barbara Toruńczyk)

„Jakie są związki literatury z polityką? Niniejszy wybór eseistyki Barbary Toruńczyk jest argumentem za tym, że istnieje poprawna odpowiedź na to pytanie”.(
Timothy Snyder)

Tytuł: „Z opowieści wschodnioeuropejskich”
Autor: Barbara Toruńczyk
Przedmowa Timothy Snyder
Seria:
Wydawca: Zeszyty Literackie
Miejsce i rok wydania: Warszawa, premiera: wrzesień 2013
Wydanie: I
Objętość:
Format:
Oprawa:
ISBN:
Cena katalogowa: 38, 00 zł
Cena Wydawcy: 32, 00 zł

Podoba mi się, kupuję:

GLK. Informacja nadesłana

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.