fesstiwal słowa w piosence
--
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Recenzja: Republica Poetica 1.0.111 wierszy

Recenzje [03.04.16]

Każda antologia, a tym bardziej wierszy różnych poetów tłumaczonych przez wielu translatorów stawia przed nami wyzwanie - wsłuchania się w wieloznaczny wielogłos poetyk i sposobów obrazowania. Zrozumienie ich, przetłumaczenie na język krytyki literackiej staje się nie lada ekwilibrystyką.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Oto poeci wygnani z utopijnego Państwa Platona Kallipolis - metaforyczni bezpaństwowcy mówiący po hiszpańsku. Przychodzą do nas z Meksyku, Kolumbii, Chile i w końcu z serca samej Hiszpanii, ale pomieszkują np. w Stanach Zjednoczonych, chcą przekazać nam swoją liryczną poetycką wizję świata, relacji z bliskimi im ludźmi: rodziną, braćmi, siostrami lub własnym odbiciem w lustrze. Budują na naszych oczach swój autoportret, który może również stać się „Historią ich serca", „Monologiem Molly, mówiącej o sobie" czy obrazem „Pękniętej wody".

Na naszych oczach tworzą społeczność filozofów słowa, metafory, przenośni, przerzutni, wyobraźni, którą nazywają Republicą Poetica, tym samym określając swoją społeczną przynależność. Panuje w niej ustrój obywatelski, oparty na duchowym powinowactwie, osobistej wolności, ale nie tej ulotnej, którą można podrzucać do góry jak balonik lecz zakotwiczonej w ludzkim bycie i współodczuwaniu logosu i pulsu otaczającego nas świata. Ale wszystko to jest przez nich nie wymyślone,  tylko przeżyte. To osobiste, zindywidualizowane doświadczenie współtworzy fundament ich Poetyckiej Republiki:

PŁODNA JEST NĘDZA jest nędza człowieka, którego celem w życiu jest pisanie
                                                                                                              wierszy
Być może robi to, aby zdobyć odkupienie, albo po  to, aby wyleczyć się
                                                                                                          z bólu
zabawy i nie być ze śmiechu kolejny raz dzieckiem

Niesprawiedliwością życia jest fakt, że piękno nie uzdrawia


(Felipe Garcia Quintero, tłum. Adriana Szymańska)

Widzimy, że nie obcy jest im sceptycyzm i skromność, a także współczucie nakierowane na tych dla których chcą być częścią ich wiedzy i świadomości:

Chcę być bohaterem ballady słonego morza
i walczyć za sprawę, choćby swoją własną
i żeglować po tych morzach, jeśli są na mapach

Cóż z tego, że to prąd mnie popycha
albo wspomnienie, które może jest cudze
Najważniejsze, by dotrzeć ze swoim imieniem

jakby było pseudonimem albo hasłem
już jestem zmęczony ściskaniem rąk tylu oficjeli
wiecznych przedstawicieli korony leżącej

w odległości ponad piętnastu tysięcy kilometrów
od salonów, gdzie skazano ich na wygnanie,
jestem już zmęczony ściganiem tajemnic...

(„Igor Mingus Nova" Cristian Gomez Olivares, tłum. Wojciech Charchalis)

Czy można w takim razie nie będąc Bogiem dokończyć dzieła opisywania świata i jego prowincji podniebnych, naziemnych i podziemnych nie poddając się znużeniu? Czy mają w sobie tyle siły i wewnętrznego przekonania, iż posiedli jako wybrani umiejętność przekazywania wiedzy o wszystkich ożywionych i nieożywionych istotach, rzeczach, przedmiotach?

W kwestii rozumienia, nie rozumiem nic.
Więcej niż jedno oko, przecież mam dwa,
szyję połączoną z głową, i drugą
nogę przy nodze, którą się podpieram...

Nie przeczę. Wszak nigdy się nie wypieram
ani dwóch połówek, co tworzą całość,
ani tych to czterech kardynalnych ścian.
Lecz dwa, jeden plus jeden, to samotność.

Dziś dwa razy jeden to coś innego,
niż jeden razy dwa. Oto, co stwierdzam:
te dwie ręce, plus twoje dwie, to cztery.

Cztery ręce, dziesięć po dziesięć palców
choćby tylko jeden raz, na wyłączność
i choćbym wciąż niczego nie rozumiał.

(„Podstawy ułomnej artmetyki" Luis Vincente de Aguinaga,

tłum. Wojciech Charcjalis)


Ponowne odkrywanie świata i swojej w niej tożsamości powoduje ból i nawrót
sytuacji w których wyczuwamy coraz więcej osobności i samotności. Okazuje się, iż jesteśmy rozbitkami ocalałymi z morskiej i lądowej katastrofy „Republica Poetica". Co nam pozostaje jak napisanie ostatniego być może „Listu rozbitka"

Za pozwoleniem śniegu
będę wędrować powoli.

Będzie ktoś, kto poczeka przy ogniu
a ja, w zamroczeniu zimnem
będę robić krótkie przerwy,
strzepnę parasol i zacznę od nowa.

Jedyny sekret, to nie czuć się
bezmiernie pełnym prawd.
Nie przyjmować nigdy zaproszeń,
które podsuwa mgła
gnieżdżąc się ze swymi przebraniami
szczęśliwego pejzaż, wielkich marzeń.

Będzie ktoś, kto powie: zgubiła się.
Ktoś wyjdzie na poszukiwanie
i weźmie ze sobą ciepłe butelki,
gdzie będę mogła wysłać ci wiadomość

(„List rozbitka", Ana Merino, tłum. Marta Eloy-Cichocka)

Zapraszam Państwa do tej poetyckiej podróży pełnej zwątpienia, nadziei i przygód przez świat żywy, dotykalny, udomowiony, ale też dziki, nieokiełznany jak mustang, jak żagiel na maszcie,  głęboki jak ocean, z którym możemy
rozmawiać, krzyczeć na fale i kłócić się ze sztormowym huraganowym wiatrem nie pozbywając się przy tym swojego własnego widzenia i zdolności zapisywania wszystkich jego stanów:

...Piszę, bo czasem
moja blizna nie śni
i jej bezsenność
mnie przeraża.


(„Mała blizna", Ana Merino, tłum. Marta Eloy-Cichocka)

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.