fesstiwal słowa w piosence
--

Czy Polsce potrzebna jest ustawa o książce?

Ustawa [13.06.13]

W roku 64 naszej ery, żydowski arcykapłan Jezus syn Gamaliela wydał edykt nakazujący, by wszyscy mężczyźni potrafili czytać Talmud. Wymógł ten został spełniony po około stu latach od jego wprowadzenia. Pierwsze próby wprowadzenia obowiązku szkolnego zawierają przepisy Księstw Weimarskiego (1619 r.), Gotajskiego (1642 r.) i Brandenburgii-Prus (1698 r.). W Ameryce w kolonii Massachusetts w 1647 roku wprowadzili go dominujący w niej purytanie. W 1683 wydano takie zarządzenie w Księstwie Oleśnickim, przymus szkolny wprowadził "Książęcy oleśnicki - statut niemieckich szkół miejskich i wiejskich" (niem. Fuerstlich Oelsnische deutsche Stadt und Landschulordnung)

Przymus obejmował dzieci w wieku od 6 do 9 lat. W roku 1717 król Prus Fryderyk Wilhelm I Hohenzollern wydał nakaz, by wszystkie dzieci w całym kraju uczęszczały do szkół podstawowych. Inne kraje, zwłaszcza habsburskie, wkrótce naśladowały pruskie rozwiązania w tej dziedzinie: Dania 1739, Kraje w domenie Habsburgów w 1774. Planową akcję likwidacji analfabetyzmu w Polsce przeprowadził w latach 1949-52 rząd Polski Ludowej. Pierwsze próby podjęto w 1945 r. a w 1952 r. Sejm PRL uchwalił zakończenie akcji. Od kilku lat jako społeczeństwo niepostrzeżenie wchodzimy w analfabetyzm funkcjonalny. Przemawiają za tym fakty. Winą za to można najłatwiej obciążyć istniejący system oświaty, lecz to tylko część prawdy. Sprawa jak sądzę jest znacznie bardziej złożona.


W dniu 1 maja 2004 roku Polska stałą się członkiem Unii Europejskiej. Jeszcze w 2004 r. czytanie książek deklarowało 58% badanych, dwa lata później wskaźnik ten spadł do 50%. W 2008 roku tylko 38% Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę w ciągu roku. Nawet wśród ludzi z wyższym wykształceniem aż 25% nie przejrzało w 2010 r. żadnej książki łącznie z książką kucharską czy albumem. Na podstawie statystyk tegorocznych z 2013 r. 56% Polaków nie miało w ciągu ubiegłego roku żadnego kontaktu z książką?!

Przez ostatnie ponad 20 lat w Polsce Produkt Krajowy Brutto per capita w USD wzrósł więcej niż dwukrotnie. Wzrost pomiędzy 1990 a 2011 rokiem wyniósł w procentach 219,1 a liczony pomiędzy 1990 a 2012 rokiem 223,2%. PKB PPP (wg parytetu siły nabywczej) w 2012 r. na głowę Polaka wyniósł 20 592 USD, co jest miarą realnego sukcesu względem punktu odniesienia.. Mimo iż „polskie” PKB PPP "przeskoczyło" PBK PPP statystycznego Węgra (19 637 USD), co wydawało się do niedawna nie możliwe, dalej jest niższe niż statystycznego Czecha (27 191 USD) czy Słowaka (24 249 USD). Nie przymierzając w ogóle statystycznego Francuza (35 548 USD) czy Szweda (41 191 USD). Dwadzieścia trzy lata historii wolnego rynku książki, to spektakularny wzrost zamożności polskiego społeczeństwa i atrofia polskiej infrastruktury księgarskiej i bibliotecznej. To także niestety postępujący zanik postaw czytelniczych i "potrzeby książki", niezależnie od rosnącej atrakcyjności oferty wydawniczej oraz rosnącej w ostatnich latach aktywności i poprawy jakości bibliotek.

W zakresie innowacyjności wyniki w UE poprawiają się z roku na rok, pomimo utrzymującego się kryzysu gospodarczego. Jednakże przepaść innowacyjna między państwami członkowskimi stale się pogłębia. Taki jest wniosek z opublikowanej przez Komisję Europejską tablicy wyników z 2013 r. w zakresie badań i innowacji, która pokazuje pozycję poszczególnych państw członkowskich UE. Na unijnej tablicy wyników innowacyjności z 2013 r. państwa członkowskie zostały podzielone na cztery grupy:

- liderzy innowacji: Szwecja, Niemcy, Dania i Finlandia – to kraje osiągające wyniki znacznie powyżej średniej UE;

- kraje doganiające liderów: Holandia, Luksemburg, Belgia, Wielka Brytania, Austria, Irlandia, Francja, Słowenia, Cypr i Estonia – wszystkie osiągnęły wynik powyżej średniej UE;

- umiarkowani innowatorzy: Włochy, Hiszpania, Portugalia, Czechy, Grecja, Słowacja, Węgry, Malta i Litwa – wyniki poniżej średniej UE;

- innowatorzy o skromnych wynikach: wyniki w Polsce, na Łotwie, w Rumunii i Bułgarii są znacznie niższe od średniej UE.

Najbardziej innowacyjne kraje poprawiły swoje wyniki, inne jednak wykazały brak postępów. Ogólna kolejność państw w ramach UE pozostaje stosunkowo stabilna ze Szwecją na pierwszym miejscu; kolejne pozycje zajmują Niemcy, Dania i Finlandia. Estonia, Litwa i Łotwa odnotowały największe postępy w porównaniu z rokiem ubiegłym. Innym godnym rozważenia przykładem są Żydzi aszkenazyjscy (ci wywodzący się z Europy). Jako społeczność są nader liczną grupą wśród laureatów Nagrody Nobla: w stosunku 50:1 (nagroda pokojowa) do 200:1 (nagroda w dziedzinie ekonomii) w porównaniu z tym, jaki odsetek populacji stanowią Żydzi. Amerykanom żydowskiego pochodzenia przypadło od 27% do 40% wszystkich nagród Nobla jakie zdobyli Amerykanie. Wynika to głównie z obowiązkowego, stałego - obyczajowego treningu czytania i pisania. Możemy spekulować, że postępy w dziedzinie kultury zaowocowały u Żydów podwyższeniem fenotypowego ilorazu inteligenci – pisze N. Nisbett w głośniej książce „Inteligencja sposoby oddziaływania na IQ”. Lecz wskazuje, że to głównie kultura, w tym kultura czytelnicza wzmacnia fundament wzrostu inteligencji, także u innych „uwarunkowanych czytaniem” grup dzieci np. Amerykanów pochodzenia chińskiego. Wskazując na przykład młodych Amerykanów pochodzenia azjatyckiego notujących ostatnio szczególne osiągnięcia - stwierdza, że taka praktyka daje dodatkową „szansę stworzyć jeszcze bardziej korzystne środowisko rozwojowe”.

Czy jest związek pomiędzy innowacyjnością społeczeństwa a czytelnictwem? Wiele na to wskazuje.

W Szwecji w ostatnich 25 latach liczba osób regularnie czytających książki nie tylko nie zmalała, lecz wzrastała regularnie. Przeciętny Szwed - według badań: czyta książki 20 minut dziennie. Gdy dostrzeżono, że nieco maleje czytelnictwo wśród młodszych generacji, np. pośród szwedzkich 20/24-latków tylko 30% czyta książki codziennie, a wśród 9/14-latków czyta codziennie tylko 59%- dzieci (a nie jak wcześniej 72%), natychmiast wszczęto czynności naprawcze. Na zamówienie szwedzkiego rządu powstał obszerny raport, którego celem jest zaproponowanie najlepszych metod przeciwdziałania negatywnym trendom oraz stworzenie mechanizmów jeszcze lepszej promocji czytelnictwa. Na ten cel przeznaczone zostaną kolejne środki z państwowej kasy.

Żenująco niski poziom czytelnictwa w Polsce ma swojskie źródła i „nie jest wcale uniwersalnym problemem naszych czasów ” piszą na początku b.r. sygnatariusze Otwartego Listu do Ministra Kultury m.in. Zygmunt Bauman, Olga Tokarczuk i Beata Stasińska Statystyki czytelnictwa w innych krajach europejskich, pokazują że są kraje europejskie znajdują się w dużo lepszej sytuacji. Pomimo tego nie szczędzą wysiłków i pieniędzy na wspieranie czytelnictwa. Przykładowo Francja inwestuje dalej duże pieniądze w promocję czytelnictwa, funduje hojne programy stypendialne dla pisarzy i tłumaczy oraz dofinansowuje biblioteki i, o dziwo, księgarnie! Dzieje się to pomimo tego, że aż 75% Francuzów czyta w ciągu roku co najmniej jedną książkę, a 38% czyta więcej niż 9 książek rocznie, z kolei 25% pomiędzy 10 a 24, a 15% więcej niż 25 książek w roku.

Dane dotyczące czytelnictwa w Polsce brzmią alarmująco. Tendencja spadkowa obserwowana jest od kilku lat. Paradoksalnie dzieje się tak w okresie niebywałej prosperity gospodarczej kraju. Gdy jeszcze w 2004r. czytanie książek deklarowało 58% badanych, dwa lata później wskaźnik ten spadł do 50%. W 2008 roku tylko 38% Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę w ciągu roku. Od 2008 r. procent osób, czytających siedem książek rocznie, lub więcej, zatrzymał się na pułapie 11%. Wśród czytelników należy wyróżnić dobrze wykształconych mieszkańców wielkich miast, najczęściej pochodzących z inteligenckich rodzin. Większość Polaków przyznaje, że życie czytelnicze zakończyła na etapie edukacji szkolnej, co rejestrują badania Biblioteki Narodowej.

Widoczny jest mechanizm regresu potencjału tzw. kapitału kompetencyjnego polskiej inteligencji. „Obserwujemy wzrost ludzi z wyższym wykształceniem, którzy nie czytają, ponieważ nie mają wyrobionych nawyków czytelniczych. Wśród osób, które zdeklarowały, że w ciągu roku nie przeczytały żadnej książki, aż 41% to osoby, które czytały teksty, nie przekraczające długości trzech stron. Preferujemy krótkie teksty, krótkie komunikaty. Również dostępność nowych środków percypowania treści, jak tablety, nadal jest w Polsce zjawiskiem marginalnym" - zauważa autor badania dr Roman Chymkowski.

Ujawnił się niebezpieczny trend „ignorowania kompetencji”: „Byliśmy zaskoczeni kilkoma wynikami tych badań. Okazało się, że największy spadek czytelnictwa obserwujemy wśród osób z wyższym wykształceniem. To oznacza, że nie czytają nauczyciele, księża, lekarze - osoby, które decydują o naszym życiu. Jeśli porównamy te badania ze stanem nakładów książek w Polsce - średni nakład to około 3 tysięcy egzemplarzy - zrozumiemy, że jest przyzwolenie społeczne na to, by czuć się osobą kulturalną i jednocześnie nie czytać" konstatuje Chymkowski.

„Żadna szkoła nie powie nam, co świat zdziała w przyszłym roku, ale można nauczyć się paru rzeczy, które świat próbował zdziałać w przeszłości i, gdzie nie podołał, a gdzie mu się powiodło.” Henry Ford

Ryzykuję stwierdzenie, że Sfera książki i czytelnictwa jest zbyt newralgiczna i wrażliwa z punktu widzenia polskiego strategicznego interesu społecznego, aby mogła być postrzegana wyłącznie w kategoriach zwykłej ekonomiki, przez pryzmat przyrostu wartości wydawniczego kapitału finansowego: obrotów i zysków itd. Jak każda dziedzina praktyczna jest z kapitałem immanentnie związana, lecz to nie wystarczy by opisać złożoność i znaczenie kapitału kultury książki. Jest oczywistym nadużyciem bagatelizować, czy nie doceniać lub przeceniać jakąkolwiek cześć rynku dóbr. Lecz skala polskiego rynku wydawniczego w kategoriach podaży, tj. sumaryczna wartość sprzedaży w cenach zbytu wydawców w 2011 roku wynosiła jedynie 2,71 mld zł (600 mln euro). Patrząc w tych kategoriach cała branża wydawnicza lokuje się dopiero w 1 kwarcie drugiej 100-tki na „Liście 500 Największych Firm Rzeczpospolitej 2013 r.” Branża wydawniczo-księgarska przypomina Morze Kaspijskie – systematycznie zanika w wielu swych aspektach, czego nie sposób odmienić na poziomie rynkowym. Potrzeba jest fundamentalna zmiana polityki „kultury książki” i czytelnictwa w Polsce.

A trzeba pokonać wiele sprzeczności. W tym rynkowych. Choćby nagminne nakładanie się tzw. „domeny publicznej” i prywatnej, co obecnie degeneruje rynek. Doraźne żonglowanie środkami publicznymi w zakresie subwencji, rozbijającymi ducha rynku wydawniczego poprzez brak: klarowności, spójności, autentyczności, różnorodności i zaangażowania w wyniki. Brak normatywów stosowania cen, co z kolei kanibalizuje rynek, na co są liczne dowody. Dopóki cena książki nie będzie przedmiotem długoterminowej środowiskowej umowy – tzw. polityki ceny, prowadzić będzie do deprecjacji książki i nie tylko w sensie produktowym ale i poczuciowym. Niezrozumiały jest przy tym fakt - przy całym należnym szacunku dla bibliotek, iż biblioteki nie uczestniczące w obrocie handlowym zaopatrują się w książki po cenach zbytu. Jest to dyskryminujące dla tych, którzy prowadząc w trudnych warunkach branży działalność gospodarczą, odprowadzających sumiennie podatki subweniują w ten sposób jakiś partykularny interes. Biblioteczny kupiec, działający w imieniu społecznym wydaje rocznie co najmniej 60 mln zł na zakupy książkowe, uzyskując bonifikaty sięgające 50%. Te opusty to prywatne subwencje w sferze zakupów publicznych. To brakujące pieniądze na promocję książek i czytelnictwa oraz środki na odtwarzanie infrastruktury. To nie jest przytyk, lecz przykład patologicznego mechanizmu, bo czy energia elektryczna jest również pozyskiwana przez biblioteki z 50 % bonifikatą? Niezależnie od wszystkiego to w ogóle skąpe środki w porównaniu do budżetów filmów czy gier jako produktów substytucyjnych dla książek.
W gestii organów państwa leży od lat nikła ochrona prawa autorskiego oraz tępienie piractwa książkowego. Monitorowanie nieuczciwej i nielegalnej konkurencji. Te i inne konieczne działania trzeba podjąć równolegle, dopiero wówczas mają sens. Nie udało się ich osobno wprowadzić przez lata. A skoro nie ma innych skutecznych sposobów, czas na ustawę o książce i instytucjach systemowego wsparcia kultury książki w Polsce. Czy jest to droga do rekomunizacji rynku? Nie przypuszczam. Są przecież różne potrzeby, których dotąd się nie udało załatwić dla dobra wspólnego. Wspólnym dobrem jest przecież bogaty rynek książki. „W kraju źle rządzonym wstyd być bogatym, a w kraju dobrze rządzonym wstyd być biednym”, co powtórzę za  Konfucjuszem.

Krzysztof Leszczyński

03.06.13 13:49
/
Michał Zając
Artykył jest bardzo prawdziwy w każdej literze, nie rozumiem jedynie skąd tytuł? Jaka znowu "ustawa o książce"? w tekście - poza ogólnym dezyderastem na koncu - nic sie o niej nie mówi? Czy chodzi o cos na kształt ustawy Langa? O jaki typ ustawy chodzi?
03.06.13 14:17
/
Krzysztof Leszczyński
Starałem się napisać klika słów o potrzebie książki i czytelnictwa z perspektywy nowoczesnego państwa do jakiego aspiruje Polska.
Problem kultury książki jest jak się okazuje fundamentalnym problem nowoczesnego państwa i społeczeństwa a nie problemem mniejszości lekkoduchów czy odklejonych działaczy społecznych lub animatorów kultury.
Ponieważ zmiana orientacji to w gruncie rzeczy decyzja polityczna, która potrzebuje instrumentów prawnych i wykonawczych - sugeruję, że potrzebna nam jest Ustawa o Książce. Ustawa która kompleksowo rozprawi się z upadająca w Polsce kulturą książki. Wszak jednym ze skutków tego stanu rzeczy jest moim zdaniem miejsce w ogonie innowacyjnych społeczeństw Europy. Czasu nie wiele bo darowane pieniądze wkrótce się skończą a na swoje widoków nie wiele. Czy to ma być ustawa typu Langa - tego nie wiem. Nie potrafię tego z miejsca powiedzieć ale "można nauczyć się paru rzeczy, które świat próbował zdziałać w przeszłości i, gdzie nie podołał, a gdzie mu się powiodło" kle
04.06.13 09:43
/
mcibicka
Nie mogę wyjść z zadziwienia skąd informacja o powszechnej i tak wysokiej bonifikacie dla bibliotek? Biblioteki są normalnym klientem rynku książki i poza upustami uzyskiwanymi np. w ramach przetargów (nie wiem, czy komuś udało się uzyskać upusty sięgające 50%, pierwsze słyszęEmoticon, książki pochodzące z darów to inna opowieść, nie cieszą się jakimiś nadzwyczajnymi przywilejami, ba, ze względu na procedury zamówień publicznych nie zawsze (i nie wszystkie) mogą skorzystać z promocji i przecen.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.