fesstiwal słowa w piosence
--
Zupa z gwoździa, Anna Onichimowska, Agencja Edytorska Ezop
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Recenzja: "Zupa z gwoździa" Anna Onichimowska

Recenzje [16.12.13]

Bezpośrednia relacja z końca świata – marzenie każdego brukowca. Przeżywaliśmy to już kilka razy i za każdym razem emocje, które uwalnia możliwość natychmiastowego zakończenia wydarzenia zwanego życiem na naszej osi czasu są bardzo intensywne, bez względu na realne prawdopodobieństwo, że wskazywana data jest słuszna. W jakimś stopniu to niezdrowe podniecenie można porównąć z dniem przed kumulacją w totolotku, kiedy na ulicach i sklepach można usłyszeć rozmowy o tym, jak nagle i gwałtownie zmieni się czyjeś życie gdy „trafi”. Spełnią się marzenia, rozkwitnie życie.

Anna Onichimowska opowiada o czasie poprzedzający jeden z bardziej (o zgrozo) „promowanych” czy też wykorzystywanych przez marketingowców końców świata – 21 grudnia 2012, kiedy to finał wróżyli nam Majowie za sprawą swojego kalendarza.

Bohater „Zupy z gwoździa” nie bierze sobie do serca zbliżającego się nieuchronnie końca: żyje dość przypadkowym życiem, jakby trochę bez przekonania. Wykonuje pracę, której nie lubi, jest żonaty, ale żyje jakby obok swojej kobiety. Nie ma w nim właściwie nic interesującego, poza tym, że lubi gotować i.. patrzeć na nosacza. Małpę. Zdjęcie małpy w internecie. To go uspokaja.

 

Nie obawiajcie się jednak, autorka nie męczy nas opisem nudnego życia zblazowanego faceta, którego największą pasją jest małpa z wielkim nosem. Marazm zostanie przerwany bardzo brutalnie.

Głównym tematem, wokół którego skupia się fabuła w „Zupie z gwoździa” jest absurdalna rzeczywistość, płatająca figle umysłowi fantazja. Ważniejsza niż tematy ostateczne jest zawsze kwestia „kto ulepi pierogi na święta”. Co się stanie, jeśli w naszą przewidywalną do bólu i odartą z wszelkiej wzniosłości rzeczywistość strzeli piorun i nie będzie to bynajmniej koniec świata?

Wytrącenie z codzienności, moment przejrzenia na oczy, wyjścia z zaślepienia zmienia wszystko. A przynajmniej powinno. Annę Onichimowską interesuje wymiar nieracjonalny świata, bezcelowość niektórych naszych działań. Absurdalny klimat potęguje nieustanny zalew newsami ze świata,. Kompulsywne sprawdzanie poczty przez bohatera wiąże się z tak dobrze znanym nam poczuciem „świat się zatrzyma, jeśli się wyloguję”. Więc na wszelki wypadek lepiej być wszędzie. Sprawdzać. Odświeżać. Wiedzieć.

Agencja Edytorska Ezop specjalizuje się w książkach dla dzieci, ale kiedy już decyduje się na „dorosłe” lektury, są to szczególnie godne uwagi teksty. Przykład nowej książki Anny Onichimowskiej pokazuje to dobitnie. W gęstych oparach absurdu, lekko opowiada o tym, jak niezauważanie umyka sens codzienności, jak gubimy się w świecie napędzanym sztucznie przez media, podające nam zastępczą papkę zamiast pożywnej treści.

Agnieszka Grzegorzewska

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.