fesstiwal słowa w piosence
--

Recenzja: „Uległość", Michel Houellebecq

Recenzje [10.04.16]

W wyniku serii zamachów terrorystycznych społeczeństwo francuskie polaryzuje się politycznie. Przerażeni wizją globalnego dżihadu wybierają jako swych reprezentantów w parlamencie Front Narodowy, społeczność muzułmańska zaś oddaje swój głos na niedawno powstałe Bractwo Muzułmańskie

Formacja Marine Le Pen ma wprawdzie większość, jednakże musi iść na kompromisy z Bractwem Muzułmańskim, które zdobyło sobie ponad 1/4 mandatów. W tej niezwykle ciekawej i nieco patowej sytuacji wkrótce w wyborach prezydenckich startują kandydaci obu ugrupowań – Marine Le Pen i Mohammed Ben Abbes. Lider Bractwa Muzułmańskiego jest urodzonym przywódcą, niezwykle charyzmatycznym i stanowczo, acz dyplomatycznie krytykującym działania terrorystów.

W samym sercu tej proroczej na pewno w kwestii nasilenia się działań terrorystów islamskich wizji Michel Houellebecq umieścił swojego głównego bohatera, a właściwie bardziej narratora. Francois ma 44 lata i jest wykładowcą literatury francuskiej na paryskiej Sorbonie. Doktorat i profesurę zapewniła mu swego rodzaju fascynacja twórczością Jorisa-Karla Huysmansa i jestem prawie pewien, że w wybór tego dziewiętnastowiecznego dekadenta jest tu nieprzypadkowy. Huysmans był jednym z najważniejszych twórców literatury francuskiej spod znaku nastrojów końca wieku. Dekadencja Huysmansa w jakimś stopniu koresponduje z monotonią życia Francois, w którym w zasadzie nic poza przelotnymi romansami (a i to wątpliwe) nie stanowi jakiegoś przełomu. Francois jest swego rodzaju everymanem XXI wieku, wprawdzie bez wątpienia przedstawicielem inteligencji, jednak z amplitudą nastrojów wahającą się gdzieś pomiędzy zimnym neutrum, a pesymizmem i rozczarowaniem światem. Joris-Karl Huysmans pod koniec swego życia nawrócił się na wiarę chrześcijańską i został zakonnikiem i taką samą szansę dał sobie Francois, odwiedzając klasztor, w którym jego „duchowy” patron dopełnił życia. Chrześcijaństwo i katolicyzm, niestety, ma przeciętnemu konsumentowi do zaoferowania cały czas te same towary, które ubogaciły duchowo Huysmansa, a które dla Francois były jedynie źródłem przelotnej, 24-godzinnej inspiracji, gdy odwiedził zakon w Ligugé, wracając o poranku z powrotem do swojego świata.

W momencie, gdy sytuacja na politycznym froncie zarysowuje się nieco bardziej logicznie, okazuje się, że Marine Le Pen ze swoją, być może podobnie, jak chrześcijańskie i narodowościowe programy we współczesnej rzeczywistości politycznej, ofertą wyborczą wyraźnie przegrywa z Mohammedem Ben Abbesem w wyścigu o fotel prezydenta. W dodatku Ben Abbesowi i Bractwu Muzułmańskiemu udaje się wypracować kompromis z socjalistami i centroprawicowcami. Muzułmanie oferują tak wiele nastawionemu na konsumeryzm polityczny establishmentowi, że aż żal byłoby nie skorzystać – Bractwo Muzułmańskie ma pełną kontrolę nad edukacją, ekonomię i administrację zostawiając tymczasowym opozycjonistom. Czy jednak nie w ten sposób powstawały ogromne imperia, które niekiedy na kilka wieków przejmowały kontrolę nad generalnym ustrojem świata? Czy nie wystarczy bezpośrednia kontrola nad tworzeniem i kształtowaniem elit, by w przyszłości stać na czele zupełnie innej wizji świata? Houellebecq moim zdaniem pokazuje w swojej najnowszej powieści, że przy zupełnie nieoczekiwanej pomocy ze strony bojowników islamskich, bardziej elitarna, politycznie i cywilizacyjnie część tejże społeczności (nie mam tu naprawdę myśli żadnych przytyków, jestem wręcz pod wrażeniem politycznej zręczności przedstawionych w powieści postaci trzecioplaowych, bo takową jest Ben Abbes) dostaje w prezencie klucz do politycznego prymatu nad światem tzw. zachodnio-europejskim, w którym dawne wartości są tylko echem, pobrzękiwaniem zardzewiałego blaszanego bębenka i kościelnego dzwonu w państwie, które wręcz chełpi się swą laickością. Takiego lekkiego, tytułowego uległego przejścia doświadczają koledzy Francois z Sorbony, jak i finalnie on sam. Jaką bowiem alternatywę ma dla niego (poprzedni?) świat? Tak naprawdę jako czytelnicy nie jesteśmy w stanie odszyfrować, czy studentki w hidżabach stanowią dla Francois ciekawszy obiekt jego miłosnych podbojów, czy też pewien egzotyczny element. Czy jest on konwertytą, czy bezkompromisowym relatywistą, który zawsze przetrwa bez względu na zmianę obyczajów, pozostając dekadentem, takim samym jak jego alter ego sprzed dwóch wieków – Joris Karl Huysmans?

Uległość jest autentycznie pozycją obowiązkową dla każdego, kto jeszcze nie opowiedział się po jakiejkolwiek lewej, czy prawej stronie politycznego kalizmu i kto do tej pory i przy obecnej kondycji politycznej świata uważa się za inteligenta, co musi być trudne. Każdy z nas bowiem jest bardziej za Marine Le Pen albo za Mohammedem Ben Abbesem, rzadko kto zaś podąża za głosem serca i ideami, jakie ono głosi.


 

 

Gabriel Wiktor Kamiński

11.04.16 11:28
/
Wiktor
Tak się składa, że aktualnie czytam tę powieść. Mimo że jestem dopiero w połowie, to Houellebecq zdążył już zrobić na mnie wrażenie swoim pięknym i piórem i trafnymi spostrzeżeniami na temat otaczającego nas świata. Mam nadzieję, że ciąg dalszy tylko utwierdzi mnie w przekonaniu, że warto było poświęcić tej książce czas.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.